Forum Disciples, Disciples 3 on
 
Forum Disciples, Disciples 3  Najlepsze forum poświęcone rewelacyjnej serii gry Disciples
 FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Regulamin  Zaloguj  Rejestracja   Chat [1]   Discipedia  Download 

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozdział II: Schronienie Bethrezena
Autor Wiadomość
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 775
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2016-07-05, 13:36   Rozdział II: Schronienie Bethrezena

Schronienie Bethrezena

Wstęp: "Wojownicy Legionów pojęli, że dziecko, które ujrzeli zamiast umiłowanego Bethrezena, to jedyny dziedzic tronu Imperium, Uther. Przed dziesięcioma laty zapomniany bóg wybrał go, aby w jego ciele umieścić swego plugawego ducha. Gdy dziecię wyłoniło się z piekielnej otchłani, drzewa krwią, a ziemia poczęła gnić pod jego stopami.

Gdy wejrzało głęboko w przeklęte dusze żołnierzy Legionów, wszystkie demony dostrzegły w nim Bethrezena.

Nikt nie pojmował dlaczego tak się stało, nie było jednak czasu na zbędne pytania. Hordy Nieumarłych nacierały, po równinach rozchodził się zaduch śmierci. Legiony musiały zapewnić Bethrezenowi bezpieczeństwo, nikt nie miał bowiem wątpliwości co do wrogich zamiarów Hord Nieumarłych.

Legiony Potępionych mogły uczynić tylko jedno – wyruszyć na północ i zebrać rozproszone siły."


Zadanie: Odeskortuj Bethrezena do bezpiecznej kryjówki na północy. Bethrezen nie może zginąć.



Hordy Nieumarłych były w tej chwili wielką zagadką. Początkowo piekielne kohorty odniosły wrażenie, że słudzy Mortis mają zamiar pomóc im uwolnić Bethrezena z runicznego więzienia. Wszak sprowadzili na głowę Gymnera magiczną burzę. Teraz jednak, kiedy po równinach rozchodził się odór trupich armii prących na wyżyny, w sercach demonów pojawiły się wątpliwości. Dlaczego Mortis miałaby im pomagać? Dlaczego nieumarli maszerują niezmordowanie w kierunku nidawnego lochu Bethrezena?
Wszelkie wątpliwości zostały rozwiane kiedy Hordy pojawiły się u bram górskiego więzienia a ich gnijące zastępy otoczyły zapomnianego boga.

Bethrezen

"Kohorty! Wciąż jestem słaby... Musimy teraz umykać, lecz jeśli raz jeszcze spotkamy wojska nieumarłych, zmiażdżymy je."

Czarnoksiężnik

"Tak, Bethrezenie! Nasze wojsko czeka na północy... Musimy się pospieszyć, by dotrzeć do nich zanim nieumarli zaatakują... Ruszaj z nami, zapewnimy ci bezpieczeństwo w drodze!"

Gangren

"Nie tak łatwo... Jesteś otoczony, mały demonie... Poddaj się bez walki..."

Gozlen'ha

"Nadszedł kres Legionów Potępionych i Bethrezena..."

Bethrezen

"Umrzesz raz jeszcze za swą arogancję... Wciąż jeszcze władam częścią dawnej mocy. Kohorty, do ataku!"











Rozbudzeni zapachem krasnoludzkiej krwi, która wciąż jeszcze barwiła śnieg szkarłatem, wojownicy Legionów z zapałem ruszyli by wykonać polecenie swego boga. Choć walczyli dziko i zajadle, była w tym wszystkim jakaś metodyka. Demony starały się odciągnąć trupie wojsko od Bethrezena i umożliwić mu w miarę bezpieczą drogę do Pzunderu (Stolica) gdzie coraz liczniej przybywały oddziały wiernych demonów oraz gotowych poświęcić życie w jego obronie kultystów. Wiadomość o powrocie władcy piekieł szybko obiegła okolice, z ciemnych nor wypełzały wszelakie potworności, z kryjówek i tajnych miejsc kultu nadciągały zastępy śmiertelników. Wystarczyło tylko umocnić się, przegrupować i ruszyć na północ, po drodze rozbijając w pył armie Mortis.





W najbliższej okolicy Pzunderu w zasadzie nie znajdowało nic wartego uwagi. Ot, kilka grup zielonoskórych zbyt głupich lub przywiązanych do swojej ziemi zaby uciec przed przybywającymi tu coraz liczniej hordami z piekła rodem. Asgoroth chcąc odpowiednio przygotować się na przyjście swego pana rozpoczął intensywny i wzmożony trening rekrutów, którzy, być może w niedalekiej przyszłości, będą nieść żagwie mające podpalić cały świat.



Bethrezen bezpiecznie dotarł do Pzunderu. Tymczasem Asgoroth szkolił świeże wojska nakazując eksterminację band orków i goblinów oraz zbirów pałętających się po okolicy w poszukiwaniu łatwej zdobyczy. Demony raz jeszcze musiały zdobywać to co podczas ich starcia z Górskimi Klanami zajęły szumowiny i banici.







Tymczasem ogar wypuszczony na zwiad, przeprawił się w górę rzeki, na północ, gdzie wywęszył Tsullen'hish, fortecę zajmowaną przez Hordy. Wyglądało na to, że nieumarli starali się okrążyć demony i uniemożliwić zapomnianemu bogu i jego poplecznikom wydostanie się z gór.



Wtajemniczony

"Mortis jest wszechobecna, obserwuje was... Nie ukryjecie się przed naszą boginią! Ona zniszczy Uthera!"



Nie były to pierwsze, ani z pewnością nie ostatnie groźby jakie wyznawcy bezcielesnej bogini kierowali w stronę Bethrezena. Potępieni jednak nie znali strachu ani litości a obecność ich umiłowanego boga podsycała ich wewnętrzny ogień napędzając do działania ku chwale Legionów.
Przeszukawszy kanion banitów i południowe wybrzeże rzeki ogary zwęszyły obecność krasnoludów. Zajęły one miasto Dunera, do niedawno zdobycz demonów wyrwaną z łap ludzkich wyrzutków. Z pewnością nie była to armia Górskich Klanów a luźno wędrujący brodacze lub niedobitki pochodzące z feralnego oddziału dowodzonego przez Gymnera Strażnika Chmur.



Górski olbrzym

"Mój Klan nie zapomni o waszym zdradzieckim ataku na Gymnera! Zapłacicie za aroganckie traktowanie królewskiego syna..."



Krasnoludy nigdy nie grzeszyły bystrością umysłu, ale olbrzymy potrafiły być naprawdę głupie. Skoro dla tego wielkiego kloca zabicie królewskiego syna było aroganckim potraktowaniem go to albo w ogóle nie znał znaczenia słowa jakiego używał albo, co jeszcze bardziej prawdopodobne, był kompletnym bezmózgiem.
Siedemnastego dnia zjawił się kolejny poseł z czczymi pogróżkami. Albo próbą negocjacji. Jeżeli faktycznie nieumarli mieli zamiar negocjować to wyszło im bardzo kiepsko. Bethrezena jednak zaczęło nurtować pytanie: czegóż to chce Mortis? Dlaczego wysłała swą armię by go schwytała i groziła śmiercią?

Nekromanta

"Mortis nakazuje wam umrzeć, demony. Poddajcie się jej woli, a być może będzie litościwa..."

Bethrezen

"A czegóż to chce ode mnie Mortis? Nużą mnie wasze czcze groźby!"





Kiedy Legiony zainteresowały się obecnością plemienia olbrzymów, zamieszkujących małą osade na zachód od Dunery, Nieumarli przypuścili atak na Othuck, wybili koczujących tam do tej pory orków i ustanowili tam swój posterunek. Było to zbyt blisko pozycji demonów, do tego w zasadzie znosiło całkowicie pas ziemi niczyjej. Taki stan rzeczy nie mógł trwać długo dlatego Asgoroth rzucił wszystko co robił do tej pory i postanowić uderzyć.

Wyznawca

"Nasi zwiadowcy donoszą, że wszędzie pełno nieumarłych. Musimy chronić Bethrezena!"

Lutcyx, miasto olbrzymów z gór, nie mogło jednak pozostać samemu sobie. Gdy tylko sytuacja na północy została opanowana a Hordy odparte, książe zawrócił by zmieść wszystko co tylko tam znajdzie. Wszak reputacja Legionów jako krwiożerczych bestii, które zostawiają za sobą tylko popiół i krew nie mogła zostać nadszarpnięta.



W czasie gdy Asgoroth i jego demony zajmowały się wyżynaniem wszystkiego co żyje na południu, do Pzunderu dotarły wieści o posiłkach jakie dotarły do Hord. Posiłkach, które mogły znacząco zmienić układ sił na niekorzyść potępionych.

Doradca

"Panie! Dotarły do nas najnowsze wieści! Nieumarli dostali posiłki ze stolicy. Czy nasze armie są dość silne, by rozpocząć teraz bitwę?"



Ufając w siłę pozostawionch na straży północnych rejonów wojsk, wojowniczy wódz oddawał się rozkosznej destrukcji i rzezi kiedy nieoczekiwanie zaczepił go humanoidalny gad i poprosił o pomoc. Poważnie? Ktokolwiek był na tyle szalony by prosić demona o pomoc w jakimś zadaniu? Mimo wszystko nierozważne zachowanie prymitywnej istoty tak rozbawiło czarty, że zgodziły się dopomóc dzikusowi w zamian oczywiście za adekwatną nagrodę.

Jaszczolud

"Błagam, pomóżcie mi, przyjaciele! Przynieście ten Totem z powrotem do skrzyni. Plemię was wynagrodzi..."



W drodze na zachód, rozglądano się przede wszystkim za możliwą drogą pozwalającą wyminąć główne siły Hord. Natknięto się na prymitywną osadę zamieszkaną przez ogra i grupę goblinów, Krazius. Została ona szybko zdobyta i okazała się dobrą bazą wypadową dla zwiadowców mających zapuścić się na podmokłe, zachodnie niziny.

Ogr

"Co tu robicie?! Jesteście martwi, ciepłoskórzy..."



Cuchnące mokradła okazały się być ziemią lokalnego plemienia jaszczoludzi, którzy początkowo byli nastawieni wrogo, gdy jednak zobaczyli dziwaczny totem przedstawiający wężową istotę, uznali demony za swoich przyjaciół. W zamian za dostarczenie fetyszu obdarowali potępionych runicznym kamieniem. Skoro powitanie i wymianę darami mieli już za sobą, żołdacy Bethrezena zajęli się wycinaniem bagiennych stworów w pień...



Po dokonaniu wesołej masakry, Asgoroth powrócił w końcu na północny front, który od wielu dni, bezskutecznie próbowali przełamać nieumarli. Szybki wypad za linie wroga zakończył się spektakularnym sukcesem i odbito miasto Inthuric stanowiące ważny punkt zaopatrzeniowy armi Mortis.



Czarnoksiężnik

"Przed nami bezcielesne wojsko! Strzeż się, panie, bowiem rozzłościliśmy ich nieszczęsną boginię, Motris..."

Bardzo szybko odkryto też Kuelluran, drugie miasto w tej podmokłej kotlinie. Niegdyś krystalicznie czysta woda, szemrząca w wielki górskim jeziorze, teraz była cuchnąca i zatruta trupim jadem. Słudzy Mortis wyrżnęli mieszkańców krainy co do jednego i wcielili w szeregi swego trupiego wojska. Teraz z kolei dolina miała spłoniąć w piekielnym ogniu.



Nie było innego wyjścia. Należało wbić się w samo centrum ziem zajętych przez armię żywych trupów i wyrżnąć dla Bethrezena drogę do wolności. Asgoroth nie mógł rzec, że taki obrót spraw mu się nie podobał. O ileż bardziej wolał zadawać ból, śmierć i pogrążać się w bitewnym amoku niż umykać przed przeciwnikiem, choćby o wiele liczebniejszym.

Pojawia się przed tobą zjawa...

Widmo

"Ktokolwiek wejdzie na terytorium Mortisss... poczuje jej moc..."

Czarnoksiężnik

"To jedyne przejście na północ, panie. Czekają na nas armie nieumarłych... Nie mamy wyboru, musimy się z nimi zmierzyć!"





Thaxull upadło jako pierwsze. Piekielne kohorty wpadły niespodziewanie, nie dając nieumarłym szansy na przegrupowanie sił i ustanowienie linii obrony. Demony z impetem wdarły się na zepsute ziemie paląc i niszcząc wszystko na swej drodze. Nevendaar nie widziało jeszcze takiego starcia. Zło przecie złu, dwie zagrażające pokojowi, przeklęte rasy zwrócone przeciw sobie w szalonym, morderczym tańcu.



Czarownik

"Uther musi umrzeć! To rozkaz Mortisss! Nie myślcie, że się nam wyrwiecie..."



Hishumen zostało otoczone, odcięte od wszelkich dostaw oraz możliwości wezwania posiłków. Potępieni nie mieli jednak zamiaru go oblegać gdyż zajęłoby to za wiele czasu, czasu, który był dla Bethrezena na wagę złota. Pobiwszy pułki umarłych, ruszono dalej na północ, wymijając nekropolię i eksortując swego boga w bezpieczne miejsce.
Gdy cel był już w zasięgu wzroku znikąd wyłoniły się silne oddziały Hord, czające się jak do tej pory w zasadzcce. Droga wiodąca na północ była przez cały czas obserwowana i strzeżona a jej obrońcy mieli ujawnić się dopiero w ostatniej chwili, kiedy demony upite sukcesem beztrosko wędrowały dalej nie bacząc na ewentualne zagrożenie. Sprytne, bardzo sprytne...

Rycerz Śmierci

"Wpadliście prosssto w naszą pułapkę... Ssskończysz marnie fałszywy proroku!"

Bethrezen

"Bezczelne kreatury! Myślicie, że śmierć powstrzyma moce piekielne? Wasze gnijące ciała spłoną tak jak inni nasi wrogowie..."





Walka była zażarta, jednak w końcu udało się pozbawić napastników plugawego nie-życia. Bethrezen cały i zdrów dotarł do miejsca przeznaczenia.

Czarnoksiężnik

"Przybyliśmy, panie! Bethrezen będzie tu bezpieczny... Odbudujmy teraz nasze wojska, ku chwale Bethrezena."



Koniec: Bethrezen wraz z Legionami z trudem odparł zaciekłe ataki chodzących trupów. Nadszedł czas, by odbudować imperium, gdyż Bethrezen – słaby, uwięziony w ciele chłopca - nie umknąłby uwadze wrogom Legionów.
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Podobne Tematy
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
theme by michaczos.net & UnholyTeam
Tajemnice Antagarichu :: Heroes of Might & Magic 1,2,3,4,5,6 Forum