Forum Disciples, Disciples 3 on
 
Forum Disciples, Disciples 3  Najlepsze forum poświęcone rewelacyjnej serii gry Disciples
 FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Regulamin  Zaloguj  Rejestracja   Chat [0]   Discipedia  Download 

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozdział VI: Obchody
Autor Wiadomość
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 26
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 780
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2014-06-23, 15:21   Rozdział VI: Obchody

Obchody

Wstęp: Zwyczajem Nevendaaru było koronowanie następcy tronu przed śmiercią Cesarza. Gdy Demosthene poczuł, że nadchodzi nadchodzi czas, by przekazać koronę odzyskanemu synowi Utherowi, po całym państwie rozesłano gońców z wieściami o nadchodzącej ceremonii.

Uther był dojrzały jak na swój wiek, a brzemię przywództwa zdawało się go nie przerażać. Jego chwalebne czyny na placu boju opiewały legendy, a wielu chłopów wierzyło, że sam Wszechojciec obdarzył go błogosławieństwem.

Co przydarzyło się Utherowi przez te dziesięć lat, które spędził na wygnaniu? Niektórzy utrzymywali, że wychowały go anioły, które obdarzyły go czystością serca i potężnym mieczem. Wszyscy dziękowali Wszechojcu za uwolnienie chłopca i modlili się o lepszą przyszłość.


Zadanie: Weź udział w koronacji Uthera



Wydawało się, że wreszcie w Imperium zapanuje długo wyczekiwany pokój. Zdrajcy zostali pobici, straceni lub osądzeni, Cesarz odzyskał zaginionego przed wielu laty syna a kraj dziedzica tronu. Pokonano również Górskie Klany oraz tajemniczego, mrocznego anioła Mortis, który stwarzał zagrożenie nie tylko dla elfów, ale i dla granic Imperium. Szlachta i rycerstwo licznie ściągnęli do Miasta Fergal (stolica) (sic!) by hucznie obchodzić zwycięstwo oraz koronację swego przyszłego imperatora.
Pośród gości nie mogło również zabraknąć weteranów Pierwszych Wielkich Wojen, którzy również podczas teraźniejszych konfliktów wykazali się bohaterstwem i niezłomnością ciała i ducha. I choć wielu z nich miało wątpliwości co do tak wczesnego koronowania Uthera, nie mogli ujmować mu siły i męstwa, choć był jeszcze dzieckiem.

Długo wyczekiwane uroczystości wreszcie się rozpoczęły. Cesarz Demosthene przemówił.

Demosthene

„Chodź, synu... Nadszedł czas, byś włożył koronę i zastąpił mnie na tronie Nevendaaru.”

Uther

„Naprawdę chcesz bym cię zastąpił, ojcze? Twoja żałosna korona na nic mi się nie przyda. Nic dla mnie nie znaczy...”

Demosthene

„Co!? Nie przyjmiesz cesarskiej korony? O co chodzi? Wytłumacz się, synu!”

Uther

„Nie jestem tym, kim myślisz, starcze! Sięgnę po coś więcej niż metalowa korona śmiertelników...”

Demosthene

„Co robisz? Kim jesteś? To nie mój syn! W tych oczach drzemie zło...”











Niecodzienny przebieg koronacji został przerwany potężną magią, która zwrócona została przeciw Cesarzowi. Starzec skonał nie mając nawet szansy by wydać z siebie okrzyk zdumienia. Obecni przy zdarzeniu magowie i inkwizytorzy rozpoznali czar jako „Deus talonis„, jedno z najpotężniejszych zaklęć jakimi dysponują magowie potępionych... Nikt nie wiedział co właściwie zaszło, patrzono tylko w oszołomieniu jak Uther ucieka.



Uther

„Co teraz zrobicie bez waszego ukochanego imperatora? Przyłączcie się do mnie póki żyjecie! Oddam was moim małym przyjaciołom! Ha ha ha ha...”



Groteskowy spektakl jaki zapewnił zebranym dziedzic korony właśnie zmierzał do kolejnego aktu... W samym sercu Imperium pojawiły się piekielne kreatury, szydząc samą swą plugawą obecnością ze wszystkiego co czyste i święte.

Włócznik

„Co się stało? Co oznaczają te czary, które widzieliśmy? Dlaczego Uther odszedł?”

Chłop

„Uther zabił Cesarza! W nogi! Demony weszły do miasta! Jesteśmy zgubieni!”





Nowe zadanie: Pomścij śmierć Demosthena zabijając Uthera.

W mieście wybuchła panika, której nikt nie był w stanie opanować. Mieszczanie i chłopi uciekali z miasta napierając na bramy, rycerstwo i szlachta w popłochu przywdziewały zbroje i gotowały broń by stawić opór demonom grasującym po ulicach. Każdy jednak zadawał sobie to samo pytanie: Dlaczego Uther to zrobił? Czy to na pewno był on? Bohater, wybrany przez Wszechojca by wybawić Imperium? Ten, którego wszyscy podziwiali i kochali? Czyżby ktoś się pod niego podszył? A może został opętany i stąd piekielna magia jaką się posłużył?
Nie było jeszcze czasu na to by się zastanawiać. Należało ogarnąć chaos jaki zapanował w mieście i wyciąć w pień nieproszonych gości z Otchłani.



Stary inkwizytor, pospiesznie zwołał niewielki oddział, który miał towarzyszyć mu w wypędzeniu zła z Miasta Fergal, oraz zapanować nad tym harmidrem. Z pomocą ruszyły mu oddziały straży miejskiej (włócznicy), którzy obstawili bramy udaremniając potępionym ucieczkę i rozprzestrzenienie się na większą część krainy. Niewielki posterunek, Miasto Gilgam, wzmocnił swą straż i wypatrywał kolejnych zagrożeń. W obozie Turiona, tuż pod murami miejskimi, kolejne oddziały włóczników oraz uzbrojonych mieszczan i chłopów przygotowywały się do tego by walczyć za Imperium.



Dzielnica mieszczan została wyczyszczona ze wszelkiego plugastwa, o dziwo nikt nie ucierpiał. Już za chwilę kupiec Furren znów sprzedawał swe magiczne kule a Allar napary i eliksiry. Wysłano również oddział straży, na wysepkę znajdującą się na jeziorze w obrębie murów aby sprawdził czy z magiem Thuranii'ą, żyjącym tam w samotnej wieży wszystko w porządku. Magowi nic nie groziło, jego księgi i zwoje również nie ucierpiały w wyniku tej niespodziewanej inwazji tak więc znów za drobną opłatą mógł uczyć. Dysponował obszerną wiedzą na temat magii Klanów, która mogła, ale wcale nie musiała, okazać się przydatna w poszukiwaniu Uthera i wyjaśnieniu całej sprawy. Nikt już nie miał wątpliwości, że dano się zwieść pięknym słowom młodzieńca i nie zauważono zła jakie czaiło się w jego duszy. Jego cel jednak, nadal pozostawał niejasny. Śmierć Cesarza i bratanie się jego następcy z potępionymi wyznaczyło za to wyraźny cel i drogę, Ulrichowi. Drogą było ostrze jego miecza a celem przeklęte serce Uthera.





Czwartego dnia od śmierci cesarza nadszedł posłaniec od elfów z kondolencjami.

Elf tropiciel

„Słyszeliśmy o śmierci cesarza! Przykro nam, że nie możemy pomóc, ale musimy najpierw uporać się z własnym problemem. Nie wchodźcie na nasze tereny na wschodzie...”



Typowe dla elfów... Jeszcze nie tak dawno otrzymali od Imperium pomoc, a teraz gdy ludzie są zagrożeni zdradą od środka, dzikusy umywają ręce i pod przykrywką własnych problemów izolują się w swoich lasach. Dziękując grzecznie za wyrazy współczucia, oddziały Ulricha wyruszyły w głąb kraju szukając zdrajcy. Mimo wszystko honorując prośbę leśnego ludu, skierowano się póki co na zachód. Wyruszono z Miasta Gilgam, pozostawiając wszystko pod opieką straży miejskiej, która już udowodniła swą siłę.
Minięto obóz Turiona i sklep Yggara, handlującego magicznymi zwojami i skierowano się na południe, przeprawiając przez rzekę. Dalej wzdłuż murów teren miał zostać zbadany przez zwiadowców, którzy niemal natychmiast natknęli się na opuszczoną placówkę, zajętą obecnie przez zielonoskórych.



Warownia Indrus, znajdująca się w pobliżu dużego cmentarzyska była zajęta przez mały oddział nieumarłych co sugerowało, że zło szybko rozpleniło się w tej krainie. Bez żadnych skrupułów zdobyto miasto i wyrżnięto w nim wszystko co żyje pozbywając się wszelkich przejawów nieczystego kultu Mortis. Przejęto również okoliczną kopalnię, złoża many piekielnej oraz złożono wizytę u kupca Werrica, handlującego magicznymi talizmanami.

Wtajemniczony

„Mortis rozkazała nam zabić Uthera... Mamy wspólne cele – może się sprzymierzymy?”



A więc i Mortis pragnęła śmierci Uthera? Wiadomość ta szczerze zainteresowała inkwizytora i zastanawiał się dlaczego bezcielesnej bogini również zależało na zgładzeniu dziedzica Imperium. Mimo wspólnych celów oczywistością było, że nigdy nie posunął by się do przymierza z nieumarłymi. Cel nie zawsze uświęca środki.
Dziesiątego dnia przybył kolejny posłaniec elfów.

Giermek

„Panie, przybył posłaniec elfów. Pragnie się z tobą spotkać.”

Wysłannik elfów

„Pomożemy ci, przyjacielu, ale w zamian za niewielką przysługę. Zniszczcie nieumarłych na południe od naszego królestwa, ich obecność jest dla nas wielką groźbą!”





Posłaniec został wysłuchany jednak Ulrich z wielkim trudem ukrył swój gniew. Co za bezczelność... Jakby Imperium nie pomogło elfom wystarczająco, wysyłając swoich żołnierzy na śmierć w walce z Lyfem! Nieumarli stanowili w tej chwili zagrożenie i dla ziem ludzi tak więc chcąc nie chcąc i tak należało się pozbyć tego plugastwa. Całkiem sporo wałęsających się trupów krążyło wokół Warowni Indrus, więc rozpoczęło się oczyszczanie świętych ziem cmentarzyska ogniem i mieczem.

Elfi centaur

„Dzięki, przyjaciele! Zniszczyliście nieumarłych! Elfy o tym nie zapomną. Przyjmijcie też nagrodę...”



Weteran chciał się roześmiać kiedy dotarło do niego, że to z tą bezładną i żałosną kupą ożywionego mięsa elfy miały tyle problemów, jednak nagroda jaką otrzymał za mizerny wysiłek przerosła jego oczekiwania. Zdumiony tak przydatnym podarunkiem, podziękował uprzejmie i powrócił do swej misji.



Zwiadowca tymczasem niestrudzenie zmierzał na zachód badając teren wokół murów miejskich. Natknął się tam na ślady bytności niewielkiego plemienia zielonoskórych, źródło many życia oraz kolejną opuszczoną placówkę, która stała się gniazdem jaszczoludzi.



Kolejnym regionem jaki złodziej miał zbadać były północne rubieże gdzie napotkał kolejne grupy orków i goblinów oraz liczne dowody na obecność Górskich Klanów. Prawdopodobnie krasnoludy postanowiły wykorzystać chwilową niestabilność kraju by odkuć się za klęskę jaką ponieśli w wojnie z Utherem. Staremu inkwizytorowi, pomysł z wypowiedzeniem wojny dawnemu sojusznikowi przez lekkomyślnego dziedzica tronu, od początku się nie podobał. Teraz oprócz problemów ze zdradą i potępionymi zalewającymi kraj, będzie jeszcze musiał się uporać ze skutkami decyzji głupca...
Złodziej został dość szybko wykryty przez wywiad krasnoludów, dlatego też musiał niezwłocznie się wycofać.



Z Miasta Gilgam wyruszyła na południowy brzeg niewielka ekspedycja gdyż chłopi i rybacy skarżyli się na częste napady zbrojnych band. Chaos jaki zapanował w kraju sprzyjał rozwijaniu się wszelkiego bandyctwa i rozboju. Pomimo wagi jaką miało główne zadanie Ulricha, nie można było zapominać o tych najmniejszych, których całe to zamieszanie dotykało najbardziej. Przeprawiono się więc na sąsiedni brzeg rzeki i rozprawiono z bandytami, plądrując również zrujnowane gospodarstwo będące główną bazą rozbójników (260sz + królewskie berło). Oprócz tego wataha zbirów miała przy sobie sporo drobniejszych kosztowności, które z pewnością przydadzą się do sfinansowania kosztów batalii.



Kraj nękało jednak więcej szumowin niż ta drobna banda... Na zachód od Warowni Indrus, za niewielkim pasmem górskim znajdowała się dolina opanowana w całości przez buntowników i szubrawców. Zajęli nawet Północną warownię, wraz z jej kopalnią złota. Następne kroki wojsk musiały podążyć właśnie w tym kierunku gdyż dalej na wschodzie leżały już ziemie elfów, na które zobowiązano się nie wkraczać. Spuszczono więc ponownie statki na rzekę i ruszono na zachód, coraz bardziej zbliżając się do ziem spustoszonych przez Legiony potępionych.

Włócznik

„Czy nie macie nic lepszego do roboty, niż atakowanie nas? Lepiej pomścilibyście śmierć własnego cesarza, tchórze...”







Buntownicy i wyrzutki zostali w trybie natychmiastowym osądzeni i straceni. Imperium nie potrzebowało takich śmieci tak więc nie oszczędzono nikogo. Jak mówi stara mądrość, jedno zgniłe jabłko może sprawić, że zepsuje się cały kosz. Tym sposobem zabezpieczając granicę przed zakusami demonów, Ulrich nakazał odwrót do Miasta Gilgam, gdyż nadeszły z niej raporty o krasnoludach spływających z góry rzeki i coraz liczniej przybywających od północnego wschodu. Należało jak najszybciej się z nimi uporać. Nimoria, miasto portowe tuż przy wylocie doliny elfów zajęte było przez Górskie Klany, więc najprawdopodobniej właśnie stamtąd nadciągały siły brodate inwazyjne. Gdy zostało zdobyte, w jego podziemiach znaleziono kryjówkę kultystów zła, z której dotychczasowi właściciele miasta z pewnością nie zdawali sobie sprawy.

Wyznawca

„Ostrzegaliśmy was, byście nie próbowali przeciwstawiać się Legionom! Bethrezen powrócił... Tylko szaleniec chciałby z nami walczyć!”

Rycerz imperium

„Nie damy się więcej nabrać na wasze sztuczki! Czas uwolnić ziemię od waszego zdradliwego gatunku.”







Zwiadowca posłany na przeszpiegi, odkrył, że zburzona placówka stercząca na zachód od Nimorii stała się legowiskiem czarnego smoka... Nikt nie był na tyle szalony by z tak niewielkimi siłami porywać się na tak potężnego przeciwnika. Chwilo więc, pozostawiono gada w spokoju i ruszono dalej, na północ. Tam odbito z krasnoludzkich rąk Przystań, małą osadę rybacką, która była jednak w dość dobrym położeniu do prowadzenia dalszych działań w tym regionie.

Kranolud

„Czemu mielibyście nas atakować? Powinniśmy się sprzymierzyć przeciw młodemu heretykowi...”

Na słowa było jednak już za późno, kości zostały rzucone. Wszak to Klany najechały ziemie Imperium w tak dramatycznym dlań momencie. Do obrony tej placówki przydzielono młodego, lecz doświadczonego w boju, syna dowódcy, Gregora. Młody Mordekainen znany był ze swej bitności oraz oddaniu walce z heretykami i wrogami Imperium. Tymczasem niespodziewanie nadciągnęły potężne siły potępionych, które najwyraźniej dawały się krasnoludom we znaki od zachodu. Podróżowały wzdłuż rzeki i wylały się rogatą hordą w okolicach Przystani. Ulrich z wielką chęcią pozbawił te kreatury ich przeklętego żywota. Batalia była ciężka gdyż wróg dysponował podstępnymi sobowtórami oraz potężnymi bestiami z piekielnych otchłani. Mimo to inkwizytorzy nie zlękli się i zniszczyli wszelkie przejawy zepsucia.



Po tak wspaniałym zwycięstwie wojska Ulricha nabrały pewności siebie i zawróciły by pozbyć się czarnego smoka ze zburzonej placówki. Chodziło głównie o bezpieczeństwo kraju i okolicznych osad, ale jak wiadomo smoki zawsze posiadają jakiś skarbiec. Możliwe, że i ten będzie miał w leżu coś przydatnego. Po pokonaniu gada splądrowano ruiny i wyniesiono z nich co cenniejsze przedmioty (+ 650sz i Korona Mjolnira).



Podążono na północny zachód, płynąc w górę rzeki aż pod bramy silnie obwarowanej twierdzy krasnoludów. Była to Warownia Purnell (stolica SI).
Podczas gdy Gregor odpierał desperacki kontratak Klanów, jego ojciec rozkazał dalszą wędrówkę. Warownia Purnell była zbyt mocno strzeżona by warto było choćby próbować jej zdobycia. Szpiedzy donieśli o licznych wojownikach a nawet olbrzymie, którego krasnoludy zwykły nazywać Synem Ymira.



Okrążono ogromnym łukiem Miasto Fergal. Nieopodal wlotu na przedpola twierdzy krasnoludów, natknięto się na Kenoshann, które zostało zdobyte i tym samym zamknięto brodaczy w kleszczach.



Wystarczyło teraz wykazać się cierpliwością i zaczekać aż część wojsk opuści posterunek i uda się z jakąś misją w innym regionie. Wreszcie jeden z dowódców skusił się na przynętę w postaci archanioła i wyprowadził wojska poza mury. Imperialni tylko na to czekając, natychmiast ruszyli do szturmu. Warownia Purnell upadła, jej zasoby zostały przejęte a krasnoludy wypędzone z Imperium.





Nadszedł najwyższy czas by rozprawić się z Legionami. Z Kenoshann spłynięto w dół rzeki, na południe i bacznie obserwowano zachodni brzeg. Desant odbył się w pobliżu kupca Elihara, u którego zaopatrzono się w niezbędne eliksiry. Jedna z siedzib demonów została zdobyta szybkim szturmem a dzięki temu odzyskano kontrolę nad kolejnymi zasobami w krainie.

Inkwizytor

„Odbiliśmy miasto. Uważajmy, panie... Uther z pewnością odpowie na ten atak!”





Jeżeli Uther sam się ujawni to tylko ułatwi zadanie inkwizycji. Nie bądą musieli szukać go w każdej zapadłej norze w tym kraju. Mimo to jednak lepiej by pozostał w ukryciu jeszcze przez jakiś czas. Planem Ulricha było całkowite oczyszczenie tych ziem i pozbycie się wszystkiego co złe i plugawe. Buntownicy, heretycy i wszelkiego rodzaju szumowiny. Dopiero wtedy będzie miał pewność, że zło Uthera nie pozostawiło po sobie śladu w Imperium. Należało więc uderzyć bezpośrednio, w główne gniazdo demonów, Fort Kurn (stolica SI).
Odnaleziono go głęboko w sercu wypalonej do cna piekielnym ogniem dolinie. Nie mając czasu do stracenia Ulrich wydał rozkaz ataku. Zbyt długo plugastwo panoszyło się już na spokojnych ziemiach Imperium.





Po upadku Fortu Kurn, Uther ruszył do ataku wspierany małym, lecz silnym oddziałem potępionych, jednak inkwizytorzy nie zamierzali uciekać. Ruszając za weteranem zaszarżowali na zdrajcę i starli się z nim w straszliwiej bitwie. W bitewnym zgiełku, Ulrichowi udało się odnaleźć chłopca i własnoręcznie zadać mu śmiertelne pchnięcie prosto w serce.



Uther

„Ha ha! Zabijając mnie uczyniliście mnie jeszcze mocniejszym... Ograniczone kreatury! Teraz, gdy przelaliście krew własnego następcy tronu, mogę przybrać moją prawdziwą postać.”

Demon Uther

„Gotujcie się na śmierć, ludzie! Oto Uther, nowy władca piekieł!”

Włócznik

„Uciekajcie! Uther stał się demonem. Uchodźcie z tych ziem!”







Koniec: Zdrada Uthera zmąciła umysły wszystkich poddanych. Demosthene nie żył, a jego następca czerpał siłę od samego Bethrezena. W jaki sposób zwykli śmiertelnicy mogli pokonać tak potężnego wroga, jak przeklęty Uther?

A jednak w tych mrocznych czasach wierni szlachcice i kapłani podjęli próby zjednoczenia ludu Imperium. Zebrawszy armię przypuścili rozpaczliwy atak na przeklętego demona.
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Podobne Tematy
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
theme by michaczos.net & UnholyTeam
Tajemnice Antagarichu :: Heroes of Might & Magic 1,2,3,4,5,6 Forum