Forum Disciples, Disciples 3 on
 
Forum Disciples, Disciples 3  Najlepsze forum poświęcone rewelacyjnej serii gry Disciples
 FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Regulamin  Zaloguj  Rejestracja   Chat [1]   Discipedia  Download 

Poprzedni temat «» Następny temat
Pot, krew i kupa złota
Autor Wiadomość
Vozu 
Mara
The Deergineer



Wiek: 27
Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 2265
Skąd: Witchwood
Wysłany: 2013-04-17, 21:36   

- Nie - djinnit skwitował krótko poskrzekiwania sokolicy i podał jej niewielki kawałek suszonego mięsa. Nie omieszkując się uprzednio oburzyć i dać do zrozumienia, że wcale a wcale nie można jej skłonić do uciszenia się jedzeniem, przyjęła kąsek.

Korzystając z chwili ciszy, młodzik wlepił wzrok w pobliską chatę. Nie rozumiał jak to się stało, że dla wszystkich taka sytuacja była w porządku ale to w końcu byli ludzie. Myślący tylko o sobie, nieostrożni ludzie. A ten "kapłan"...

Rozmyślania przerwało, a jakże, puknięcie dzioba w głowę.
- No co..? - mruknął zirytowany, przygotowany na kolejną tyradę, która, rzecz jasna, nadeszła.
- Bo nie można jej zostawić samej... Nie, nie o to chodzi. Mówię ci przecież... SKREE! - warknął w końcu gniewnie, lecz zaraz się opamiętał - Uh... przepraszam... no chodź... - rzekł markotnie, lekko głaszcząc naburmuszoną sokolicę.
- To po prostu nie jest dobry pomysł...
_________________
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2013-04-18, 10:46   

Thet powoli odzyskiwał świadomość. Z całą pewnością przyczynił się do tego ostry zapach ziołowych mikstur, którymi uraczyła go elfka. Leżał chwilę z lekko rozchylonymi powiekami. Obserwował jak jego opiekunka krząta się po niewielkim pokoiku. Młodzieniec chciał uchwycić jej spojrzenie, było to jednak niemożliwe. Cicho westchnął, w jego myślach pojawiły się proste pytania.
W co ja się wdałem? Gdzie ja w ogóle jestem?
Rozważania te może i trwałyby dłużej, gdyby nie fakt, iż uświadomił sobie, że nie ma przy nim jego głównego atrybutu. Szybko podniósł się z łóżka.
- Czy możesz mi podać mój kostur? – odezwał się.
Ostatnio zmieniony przez Arosal 2013-04-21, 12:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Fedra ep Shogu 
Leśny Duszek
Zgniłuszek Tatusiny



Wiek: 24
Dołączyła: 03 Lip 2011
Posty: 177
Skąd: dalece mobilnie
Wysłany: 2013-04-20, 16:05   

Lobelia przewidziała taki przebieg zdarzeń, jednak wolała przygotować się na każdą ewentualność. Z ukrytej w rękawie kieszonki wydobyła mały sztylet i ukryła go w dłoni nim splotła ręce na piersi.
- Nie wykonuj lepiej gwałtownych ruchów, Thecie, bo znowu zasłabniesz - powiedziała spokojnie acz z lekką nutą napomnienia w głosie. - Twoje berło jest bezpieczne u mojego pracodawcy, choć nie powiem ci dokładnie, gdzie teraz przebywają. Sądzę, że Ibrahim wkrótce zechce się z tobą rozmówić, a wtedy odzyskasz swoją własność. - Czujne oczy elfki śledziły każdy ruch Theta.
_________________
20% bardziej musztardowa
 
 
 
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 775
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2013-04-21, 10:18   

Bard pozostawiony samemu sobie wzruszył lekko ramionami i powiódł wzrokiem za Ibrahimem zmierzającym w stronę człowieka, którego przywlekł tu ze sobą Gressil. Sam pół elf nie miał zamiaru podchodzić bliżej. Splótł ręce na piersi i oparł się plecami o jeden z wozów należący do ich karawany.
Ciekawe gdzie go znaleźli i co skłoniło ich do tego by zabrać ze sobą? Powinien zapytać o to dowódcy najemników ale ten udał się na spoczynek po misji. Kiedy tylko będzie miał ku temu okazję zagada do tego człowieka i postara się czegoś dowiedzieć. Może się wydawać, że jest zbyt ciekawski ale w sytuacjach podobnych do tej, w której aktualnie się znaleźli odzywały się instynkty wyrobione przez lata pracy w półświatku. Ostrożności nigdy za wiele, jak zwykł mawiać jego pierwszy mentor.

Z zamyślenia wyrwał barda wrzask dzieci, które w osadach takich jak ta przybiegały całymi gromadami do karawan na postoju by popatrzeć, wyżebrać co nieco lub... ukraść.
Asim ruszył zatem w bezpiecznej odległości za swym pracodawcą czując się w obowiązku by ustrzec go przed utratą ciężkiego mieszka.
I tym razem instynkt go nie zawiódł. Już po krótkiej chwili jeden z dzieciaków, właściwie to już młodzieniaszek, któremu roku lub dwóch brakowało do osiągnięcia pełnoletności, pokusił się by pozbawić kupca pieniędzy.
Furkot płaszcza i szybki świst pędzącego żelaza rozcinającego powietrze. Krótki okrzyk przerażenia.
Asim nie zrobił gówniarzowi krzywdy. Jeden z jego noży został użyty jako gwóźdź przybijający rękaw niedoszłego złodzieja do wozu.
- Dobrze zrobiłem postanawiając dyskretnie cię pilnować mistrzu - uśmiechnął się bard ale jego uśmiech wcale nie był wesoły. Był to raczej wyraz satysfakcji, że po raz kolejny nie zawiódł się na swoim instynkcie.
Powolnym krokiem podchodził do przerażonego młodziana.
- W niektórych krajach złodziejom ucina się dłoń. Uważam, że to dobra kara. Złodziej, który daje się złapać to śmieć
- Litości panie! Ja nigdy więcej! Przysięgam! Nigdy! Puśćcie mnie panie! - zaskomlał małolat błagając, nie bardzo wiadomo kogo. W oczach Asima nie było nawet małej iskierki współczucia czy litości.
- Co zrobić z tym złodziejaszkiem mistrzu? - zapytał Ibrahima.
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Waskos 
Patriarcha
Kapłan Spamu



Wiek: 25
Dołączył: 09 Lut 2011
Posty: 587
Skąd: Masłowy Bród
Wysłany: 2013-04-21, 12:13   

Kupiec został wyrwany z przemyśleń, ale nie okazywał szczególnego zdziwienia. Jego wzrok błądził pomiędzy niedoszłym złodziejaszkiem, a półelfim bardem. Ale tak naprawdę Ibrahim podziwiał kunszt z jakim kindżał Asima powstrzymał młodocianego przestępcę. W Ahmaredzie nożownik może dojść do takiej sprawności tylko w jeden sposób. Ibrahim w końcu zatrzymał wzrok na przybitym do wozu.
- Kto wiele przysięga , wiele kłamie.- Wzrok kupca nie obfitował w złość, można było rozpoznać w nim nawet coś na wzór współczucia, toteż młodzian w nim zapewne upatrywał ocalenia.- Lepiej umrzeć z głodu niż nasycić się chlebem zdobytym w poniżeniu. Powiedz mi, synu nieszczęścia, dlaczego młody człowiek, niebawem mężczyzna, nie zna tych podstawowych nauk, które głoszą niestrudzenie imamowie? Czyżbyś nie trudził się nad zdobyciem tej elementarnej wiedzy? Może dzięki niej uniknąłbyś obecnej sytuacji? A tak, no cóż…- Chłopak musiał przeżywać męki, kupiec wyraźnie pastwił się nad nim nie zwiastując jednoznacznie kary czy przebaczenia.-Żadna rzecz tak dobrze nie łączy się z drugą, jak łączy się wiedza z wyrozumiałością, więc byłbym w stanie okazać łaskę.- Złodziej rozpromienił się na te słowa, widać nigdy nie słyszał, że zawsze należy wysłuchać ostatniego zdania.- Ale czyż świat nie utrzymuje się w równowadze sprawiedliwością silnego? A kara za czyn haniebny jest przecież sprawiedliwa. Ale niesprawiedliwie byłoby zapewne, gdybym to ja cie sądził, który nie zostałem przecież okradziony, ani chęci takiej nie dostrzegłem.- Ibrahim zwrócił się do Asima.- Tak więc, ojcze sprawnego sztyletu, czyń co ci sumienie, rozum czy serce podpowiada. Każdy twój wyrok przyjmę, a zgaduje że nasz nowy przyjaciel także.
_________________
I lubię patrzeć, jak w panice
Pospólstwo z mieniem pierzcha drogą,
A po ich piętach wojownicy
Depcą i ławą suną mnogą.
Lubię to sercem całym!
Ostatnio zmieniony przez Waskos 2013-04-26, 16:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Vogel 
Ochrzczony Ogniem
Disciples of evil



Wiek: 33
Dołączył: 03 Paź 2007
Posty: 2969
Skąd: Temperance
Wysłany: 2013-04-21, 15:03   

Zamieszanie wywołane zasłabnięciem maga i przygotowaniami karawany do wymarszu nie pozwoliły wojownikowi na dłuższy odpoczynek. Nie będąc jeszcze w pełni obudzonym podszedł do obserwującego z daleka zajście Wrona.
-Co się dzieje?
Wojownik drgnął zaskoczony nagłym pojawieniem się dowódcy – Bard złapał kieszonkowca gdy dobierał się do kupca.
- Chwała wojownikowi, który obronił nas przed dzieckiem.
- Zamierza mu odciąć rękę –
Wojownik pozostał niewzruszony na żart i rzucił przełożonemu znaczące spojrzenie.
Gresiil przez chwilę stał w bezruchu rozważając co zrobić – Gdzie jest elfka?
- W tamtym budynku z kapłanem – Widząc zaskoczenie u szefa – Zasłabł gdy tylko dojechał do karawany. Co zatem robimy?
- Nic –
Rzucił zupełnie obojętnym tonem – Pogoń ludzi by karawana była jak najszybciej gotowa do ruszenia, wybierz też kilku którzy jakoś wyglądają i wydaj im broń.
Widząc, iż Wron nie zamierza zadawać pytań skierował się w stronę wskazanego wcześniej budynku.
_________________
Hańba tym, którzy nazywają nas okrutnikami, odwracają oczy od stosu i zasłaniają uszy broniąc się przed krzykiem heretyka.
Albowiem smród jaki czują jest zapachem grzechu opuszczającym jego ciało, czując go poznajemy chorobę jaka toczy naszą duszę i pomaga się z niej wyzwolić.
Słuchając poznajemy ogrom łaski jaką kieruje ku nam Wszechojciec, albowiem nie jest to krzyk bólu a ekstazy przekraczającego wrota niebios.
 
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2013-04-23, 14:11   

- Dziwny to zwyczaj… zabierać cudzą własność… – mruknął bardziej do siebie niż do elfki. Zrezygnowany usiadł na swoim posłaniu. Tym razem nie interesowało go spojrzenie dziewczyny, choć ta przyglądała mu się uważnie i być może wbiłby się w nie bez najmniejszego problemu. Kapłan w chwili tej skupił się na sobie. Z całą pewnością, dar zaczął wyrywać się spod kontroli, wizja stawał się coraz wyraźniejsza. Bandyci, którzy mnie schwytali przed czymś uciekali, tylko cóż to było? Czy faktycznie coś się tutaj wydarzy? Czy przejdzie tędy armia, którą tam widziałem? To może zagrozić karawanie...
Thet spojrzał na elfkę.
- Zaczekam na wezwanie waszego… przywódcy. Jeśli taka twa wola, możesz mnie teraz zostawić samego, nie zamierzam uciekać, zresztą... nie mam dokąd, a knuć przeciwko wam też nie będę…
 
 
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 775
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2013-04-26, 13:29   

Ostrze wysunęło się z drewna wydając charakterystyczny dźwięk. Asim z kamienną twarzą włożył je do jednej z pochew przytroczonych do swego pasa.
- Zmykaj zanim się rozmyślę - ponaglił dzieciaka posyłając mu przyjazny uśmiech. Ten wciąż zszokowany całym zajściem pokiwał energicznie głową i pobiegł gdzieś, byle dalej od karawany.
- Szkoda smarkacza. Gdybym uciął mu dłoń tak jak mu się należało nie miałby już żadnych szans na normalne życie. Może to głupia nadzieja ale zawsze istnieje możliwość, że to wydarzenie coś w jego życiu zmieni - skierował te słowa do Ibrahima - Jeśli pozwolisz mistrzu, będę ci towarzyszył. Wolałbym mieć cię na oku, bo kto wie co jeszcze może przydarzyć się w tym miejscu
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Waskos 
Patriarcha
Kapłan Spamu



Wiek: 25
Dołączył: 09 Lut 2011
Posty: 587
Skąd: Masłowy Bród
Wysłany: 2013-04-26, 16:38   

- Potrzeba uczy więcej niż dziesięć uniwersytetów, a jak powiedział kiedyś pewien szlachetny mędrzec, jeśli twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją.- Kupiec patrzył jeszcze przez chwile na czmychającego złodziejaszka, potem spojrzał na Asima. Ręka młodocianego, niedoszłego przestępcy nie była co prawda nikomu potrzebna, ale sam sąd barda już Ibrahima interesował. Po krótkiej chwili kupiec wzruszył ramionami w dość oczywistym celu.- Ale to już nie moja sprawa, wszak kto myśli o zemście, ten nie śpi. Nie męczmy dłużej pamięci tym incydentem, synu o łagodnym sercu. Nie pogardzę twoim towarzystwem, strzeżonego bogowie strzegą, przynajmniej tak powiadają.- Ibrahim obrócił jakby chciał ruszyć w stronę wozów, ale nie wykonał nawet dwóch kroków gdy znowu skierował wzrok na barda z wcale przekonującym zdziwieniem na twarzy potęgowanym ostentacyjnym drapaniem bo brodzie.- Hmm… Wiesz, synu zagadki, pewna mara nawiedziła mą myśl. Byłbyś tak szlachetny i uwolnił mnie od niej?- Oczywiście Ibrahim sam odgadł odpowiedź.- Tak? Ależ dziękuje, ojcze współczucia. Niedawno odkryłeś przede mną swój wyjątkowy talent, ojcze sprawnego kindżału. I choćbyś obdarzon został językiem karina, to nie przekonasz mnie, że to szczęście kierowało twą ręką. Odpowiedz mi zatem, czemu twe oko i sztylet chronią tak skromnego człowieka? Czyż niejeden mułła, emir czy wezyr nie okazałby hojności, na którą ja nie mogę sobie pozwolić, a która byłaby na miarę twej uzdolnionej ręki?
_________________
I lubię patrzeć, jak w panice
Pospólstwo z mieniem pierzcha drogą,
A po ich piętach wojownicy
Depcą i ławą suną mnogą.
Lubię to sercem całym!
 
 
 
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 775
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2013-04-26, 18:56   

Może faktycznie Asim postąpił zbyt naiwnie okazując miłosierdzie. Jednak cóż osiągnęliby tym, że odciąłby dłoń głodnemu gówniarzowi, który pokusił się na kupiecką sakiewkę? Z pewnością nic. Zrobiliby jedynie nieprzyjemne wrażenia na tutejszych ludziach. Nie był to zamachowiec, płatny zabójca tylko zwykły, młodociany złodziejaszek. Możliwe, że incydent przeraził go na tyle, że już nigdy nie posunie się do kradzieży. Bardziej prawdopodobnym było jednak to, że nauczka jaką dostał skłoni go do ostrożniejszego wybierania sobie ofiar rabunku.
- Nie mnie osądzać słowa mędrców. Nie jestem też osobą odpowiednią do wymierzania sprawiedliwości przestępcom. Inny mędrzec rzekł kiedyś, kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem - odpowiedział kupcowi wlepiając w jego oblicze swoje arktyczne źrenice. Zastanawiał się czy los tamtego gołowąsa faktycznie był człowiekowi obojętny czy też chciał sprawdzić osąd i w jakiś znany tylko sobie sposób przetestować barda.
Jakiekolwiek by nie były jego motywacje półelf zrobił to co dyktowało mu sumienie. Mimo czasu spędzonego w bagnie półświatka i licznych złych uczynków jakie w życiu popełnił była w nim jeszcze odrobina światła.
Na kolejne słowa swego pracodawcy skłonił grzecznie głowę i gotów był towarzyszyć mu w dalszej drodze. Ten najwyraźniej jednak chciał już powrócić do karawany.
Spodziewał się, że prędzej czy później Ibrahim zada mu pytania, na które szczerze mówiąc wolałby nie odpowiadać. Skoro jednak już do tego doszło postanowił nic więcej nie ukrywać.
Przeczekał przydługi wstęp, nie odpowiadając na oczywiste pytanie retoryczne i wreszcie doczekał się sedna.
- Pracowałem już dla emirów, wezyrów a nawet na zlecenie sułtana. Jak dobrze wiesz mistrzu, Ahmared to miasto dwóch płaszczyzn. Zwykli uczciwi ludzie trzymają się jasnej, słonecznej strony starając się nie zbliżać do kłopotów. Są też ci, którzy żyją w cieniu i przemykają między nimi sprawnie niczym pantery z dzikich dżungli Kusht. Ja jestem jednym z nich. I zanim przez twój bystry umysł przemknie myśl, że jestem tu by działać na twą szkodę stanowczo zaprzeczę - półelf przystanął obok kupca zaplatając ręce na piersi i przyglądając się przygotowaniom najemników do wyjazdu. W rzeczywistości jego spojrzenie sięgało dużo dalej, do miejsca, w którym cała przygoda się zaczęła.
- Jestem zabójcą. Potrafię włamać się do nawet najbardziej strzeżonych miejsc i zlikwidować tego kogo wskazał mi zleceniodawca. Moim mentorem i opiekunem był Skorpion, o którym z pewnością słyszałeś mistrzu. To on trzymał w garści cały półświatek. Zabójców, przemytników, złodziei i dilerów. Dzięki stałemu napływowi złota z sułtańskiego skarbca mój mentor utrzymywał równowagę w mieście. Był to sprawiedliwy podział. Sułtan mógł być pewien, że nic niespodziewanego nie zdarzy się na jego podwórku. W końcu jednak Skorpion zmarł co doprowadziło do chaosu. Najbardziej wpływowi przestępcy poczęli walkę o zajęcie jego miejsca eliminując tych, którzy mogliby zagrozić ich pozycji. Jako jego jedyny uczeń dostałem ultimatum. Musiałem opuścić Ahmared w ciągu doby albo czekała mnie śmierć - bard westchnął lekko. Czuł się jakby ciężar tajemnicy był jak najbardziej rzeczywisty i właśnie opadł z jego barków. Na jego przystojnej twarzy zawitał lekki uśmiech.
- I tak właśnie trafiłem do twojej karawany mistrzu. Musiałem uciekać. Zrozumiem jeśli teraz zerwiesz nasz kontrakt choćby z powodu mojej prawdziwej profesji albo dlatego, że nie powiedziałem ci prawdy na początku.
Cokolwiek nie odpowie Ibrahim i jakąkolwiek decyzje podejmie Asim nie będzie miał innego wyjścia jak tylko ją zaakceptować. Właściwie już opuścił Ahmared więc mógł udać się w swoją stronę. Z drugiej strony nie miał jednak dokąd iść, dlatego podróżowanie z karawaną również go satysfakcjonowało.
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Waskos 
Patriarcha
Kapłan Spamu



Wiek: 25
Dołączył: 09 Lut 2011
Posty: 587
Skąd: Masłowy Bród
Wysłany: 2013-04-28, 18:14   

Na twarzy Ibrahima zagościł uśmiech, który za nic nie miał prawa odzwierciedlać tego, co działo się w myślach kupca. Gdy przyciska się kota do muru, to nie powinno się dziwić, że miauczy, ale Asimowi do tego muru było jeszcze przecież daleko. Albo zabójcy z Ahmared tak mało doceniali Ibrahima i wysłali za nim arcyidiotę, albo wręcz przeciwnie i stał przed nim arcymistrz. Tylko oni mogli przecież tak szybko się ujawnić. Oczywiście istniała też trzecia możliwość i Asim mówił prawdę.
- Odprawić cię? Dlaczegóż miałbym cię odprawić, synu pokory? Czyż najpewniejsi przyjaciele nie są wrogami twych wrogów? Wśród ludzi, którzy walczą o miejsce twego byłego mentora wielu jest takich, którzy moimi przyjaciółmi być nie chcieli. Twoim towarzystwem więc nie pogardzę, a i nawet jeszcze bardziej się zeń ucieszę. A poza tym łączy nas kontrakt, a przedwczesne ich zrywanie nie przynosi dobrej sławy, a to, mój przyjacielu, jest bardzo istotne w moim zawodzie.
_________________
I lubię patrzeć, jak w panice
Pospólstwo z mieniem pierzcha drogą,
A po ich piętach wojownicy
Depcą i ławą suną mnogą.
Lubię to sercem całym!
 
 
 
Fedra ep Shogu 
Leśny Duszek
Zgniłuszek Tatusiny



Wiek: 24
Dołączyła: 03 Lip 2011
Posty: 177
Skąd: dalece mobilnie
Wysłany: 2013-04-28, 21:10   

Lobelia nauczyła się nie dawać nikomu kredytu zaufania, gdy nie mogła liczyć z tego tytułu na pewne zyski, toteż powoli pokręciła głową.
- Obawiam się, że nie powinieneś na razie zostawać sam - powiedziała lekkim tonem, niedostrzegalnym dla kapłana gestem wsuwając mały i zabójczo ostry sztylecik do ukrytej kieszeni. - Niechby ci się coś stało, a musiałabym odpowiadać za to przed Ibrahimem.
Odwróciła się szybkim ruchem i zakrzątnęła przy palenisku, nalewając do naczynia wypełnionego mieszanką roślin wrzątku. Odczekała chwilę, w milczeniu nasłuchując poczynań pacjenta, by zbliżyć się do młodzieńca z naparem w dłoniach.
- Nie dam ci spokoju, póki nie zażyjesz wszystkiego, co dla ciebie przygotowałam - stwierdziła, pozwalając, by na jej ustach wykwitł uśmiech. - Nie pytam, dlaczego właściwie żyjesz, skoro na twojej skórze widać liczne ukąszenia skorpiona. Nie wnikam, bo to nie moja sprawa, kto ci sprawił taki prezent i na co możemy się narażać, pomagając ci. Ale jako doświadczony lekarz powiem, że to musisz wypić, bo twój organizm jest z pewnością osłabiony zwalczaniem toksyn.
Elfka w milczeniu czekała na reakcję kapłana, nadal obserwując go uważnie spod przymkniętych powiek.
_________________
20% bardziej musztardowa
 
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2013-04-30, 09:20   

Nie protestował, przyjął od elfki ciepły napar. Musiała być dobra w swoim fachu, zasugerowała to jej sumienność i oddanie.
"Cóż... przynajmniej różni się od tamtych dwóch."
Kapłan przejechał dłonią po swojej głowie. Poczuł już, że pojawiają się na niej włosy, dawno nie golone znowu dały o sobie znać. Jeszcze nim przekroczył czwartą bramę kapłaństwa, oblicze jego zdobiły loki barwy dojrzałych zbóż. Mówiono mu wówczas, że wygląda jak słynny, złotowłosy bożek północy. Nadszedł jednak czas by je zgolić. Kapłan nigdy nie zapomniał chwili zjednoczenia. Zapach kadzideł, las świątynnych kolumn i szept Ashnu do dziś nawiedzały go w snach przypominając mu o złożonych ślubach. Gdy monumentalne wrota rozstąpiły się przed nim dopuszczając go do czwartego sanktuarium wiedział, że nie popełnił błędu, że kroczy właściwą ścieżką. Thet westchnął powracając do teraźniejszości… postanowił w końcu przerwać milczenie.
- Skąd pochodzisz? – zapytał starając się odwzajemnić uśmiech.
Chłopak czuł się słaby, wiedział, że czas już na rytuał odnowienia, Ashnu tego żądał a mu pozostało spełnić jego kaprys… nie mógł jednak zrobić tego tutaj.
 
 
Vogel 
Ochrzczony Ogniem
Disciples of evil



Wiek: 33
Dołączył: 03 Paź 2007
Posty: 2969
Skąd: Temperance
Wysłany: 2013-05-06, 09:29   

Gresiil zatrzymał się przed drzwiami domu, w którym zajmowano się magiem. Z zainteresowaniem obserwował rozwój sytuacji ze złodziejaszkiem. Bard początkowo domagał się ukarania chłopca ale potem jakby się zawahał. Może powstrzymuje go myśl o samodzielnym wykonaniu wyroku? Myśl tą po chwili odrzucił, choć nie zamienił z nim słowa starał się obserwować barda przy każdej okazji i zauważył coś bardzo mu znajomego, położył rękę w miejscu gdzie niedawno spoczywał znaleziony przez jaszczura list.
Widząc uciekającego dzieciaka odetchnął z ulgą, przynajmniej opuszczą to miejsce w spokoju, wszedł do domu kierując kroki do wynajętego pokoju. Mag choć wyglądał na zmęczonego był przytomny, Gressil zatem skierował swoją uwagę na medyczkę.
- Czas nam się kończy, karawana jest gotowa do wyjazdu. - Jeszcze raz ocenił maga wzrokiem – Jeśli wymaga dalszej opieki możemy położyć go na wozie. Już i tak nadużyliśmy gościnności tubylców – Przypomniał sobie zacięcie jakie widział na twarzach mieszkańców, gdyby chłopaka okaleczono ilu z nich próbowałoby zemsty?
_________________
Hańba tym, którzy nazywają nas okrutnikami, odwracają oczy od stosu i zasłaniają uszy broniąc się przed krzykiem heretyka.
Albowiem smród jaki czują jest zapachem grzechu opuszczającym jego ciało, czując go poznajemy chorobę jaka toczy naszą duszę i pomaga się z niej wyzwolić.
Słuchając poznajemy ogrom łaski jaką kieruje ku nam Wszechojciec, albowiem nie jest to krzyk bólu a ekstazy przekraczającego wrota niebios.
 
 
 
Fedra ep Shogu 
Leśny Duszek
Zgniłuszek Tatusiny



Wiek: 24
Dołączyła: 03 Lip 2011
Posty: 177
Skąd: dalece mobilnie
Wysłany: 2013-05-08, 15:18   

- Jak widzisz jestem pospolitym elfem. Nie ma zbyt wielu krain, gdzie rdzennymi mieszkańcami są mi podobni. - Lobelia uśmiechnęła się pod nosem, w nienachalny sposób testując wiedzę Theta.
Rozmowę przerwało im przybycie Gressila, po jego słowach elfka skinęła głową. Zabrała się za ponowne pakowanie i segregowanie środków. Jej smukłe, blade dłonie sprawnie umieszczały woreczki, fiołki i szkatuły na właściwych miejscach. Już po chwili Lobelia delikatnie zamknęła wieko i zatrzasnęła zamek, nie chcąc, by cennemu ładunkowi stało się coś.
- Nie doradzałabym jazdy na czymś, co może zrzucić naszego gościa - zasugerowała niepewnie - ale decyzja nie należy do mnie - zakończyła elfka, patrząc sugestywnie na mężczyzn.
_________________
20% bardziej musztardowa
 
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2013-05-08, 18:42   

Elfka najwyraźniej nie zrozumiała, że chodzi mu o konkretną nazwę miasta. Prawdopodobnie pytanie było zadane nieprecyzyjnie, możliwe też, że wrodzona skrytość tej rasy nie pozwalała jej na zbyt szczegółowe odpowiedzi. Thet powstał, jego zainteresowanie kobietą szybko zgasło. Nareszcie nadarzyła się odpowiednia okazja by zamienić kilka słów się z najważniejszą osobą w karawanie.
- Pozwolisz, że spotkam się najpierw z waszym przywódcą? Myślę, że wypada nam teraz uzgodnić warunki naszej współpracy - zwrócił się w stronę Gresilla. Choć pierwsza część tej wypowiedzi starała się być pytaniem ton kapłana nie pozwalał na jakikolwiek sprzeciw, odpowiedz mogła być tylko jedna.
 
 
Vogel 
Ochrzczony Ogniem
Disciples of evil



Wiek: 33
Dołączył: 03 Paź 2007
Posty: 2969
Skąd: Temperance
Wysłany: 2013-05-09, 08:08   

Skinął głową na sugestie elfki kolejny problemy z magiem zwiększyłyby opóźnienie, z drugiej jednak strony dałyby powód aby go porzucić. Druga opcja zrobiła się znacznie bardziej kusząca gdy usłyszał ton jakim ten się do niego zwrócił, jednocześnie przypominając wojownikowi jego dotychczasowe poglądy dotyczące kapłanów. Ten najwyraźniej nie przyczyni się do ich zmiany.
- Prosiłbym – skierował słowa do elfki, celowo ignorując maga – byś udała się stad prosto do swego wozu i nie pokazywała się dopóki nie opuścimy wioski. Nie podobają mi się spojrzenia jakie ku nam kierują mieszkańcy. Jeśli spotkasz po drodze naszego jaszczurczego przyjaciela przekaz mu by trzymał się w pobliżu.
Dopiero teraz jego wzrok powędrował do kapłana. Nie podobała mu się ta nagła zmiana postawy, z uległości do żądań i to w takiej sytuacji?
- Wpierw warto ustalić czy w ogóle do jakiejś współpracy dojdzie magu – Ton jego głosu był zimny i wyczuwało się w nim pogardę – Ibrachim nie stroni jednak od rozmów i być może coś uzyskasz, radzę jednak byś zwracał się do niego z szacunkiem. - Odwrócił się w stronę wyjścia i z ukłonem wskazał je elfce, następnie rzucił przez ramie – Idź za mną.
_________________
Hańba tym, którzy nazywają nas okrutnikami, odwracają oczy od stosu i zasłaniają uszy broniąc się przed krzykiem heretyka.
Albowiem smród jaki czują jest zapachem grzechu opuszczającym jego ciało, czując go poznajemy chorobę jaka toczy naszą duszę i pomaga się z niej wyzwolić.
Słuchając poznajemy ogrom łaski jaką kieruje ku nam Wszechojciec, albowiem nie jest to krzyk bólu a ekstazy przekraczającego wrota niebios.
 
 
 
Fedra ep Shogu 
Leśny Duszek
Zgniłuszek Tatusiny



Wiek: 24
Dołączyła: 03 Lip 2011
Posty: 177
Skąd: dalece mobilnie
Wysłany: 2013-05-09, 14:15   

Elfkę zaniepokoiły słowa najemnika, czyżby podczas jej zajmowania się pacjentem w osadzie miała miejsce jakaś nieprzyjemna sytuacja? Nie zamierzała w to wnikać, wolała zastosować się do jego, jak sądziła, słusznych rad, skoro mogło ją spotkać coś gorszego niż bycie przehandlowaną przez Ibrahima za stado wielbłądów.
Wyczuwała negatywne emocje i napięcie w mowie Gressila skierowanej do kapłana po potraktowaniu przez rzeczonego jak byle pachołka. Atmosfera w pomieszczeniu stała się nader ciężka.
Dygnęła przed Gressilem - w pełnej zgodności z protokołem, tak, że nawet elfi mistrz ceremonii nie mógłby mieć do niej zastrzeżeń - jak przed osobą o równym statusie, chcąc udowodnić Thetowi, że nie ma do czynienia z dzikusami, a ludźmi, którzy okazują sobie nawzajem szacunek. Lobelia odchodziła w swoją stronę, mając nadzieję, że nie dojdzie do rękoczynów.
Starała zachowywać się jak najbardziej naturalnie, nie ściągając na siebie niczyjej uwagi i ukradkiem wypatrując dijnnita.
_________________
20% bardziej musztardowa
 
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2013-05-09, 14:32   

Ten prostaczek najwyraźniej nie wie z kim ma do czynienia. Magiem mógł nazywać sztukmistrza wyciągającego szczury z worków, ale nie kapłana.
- Myślę, że nie na darmo się mną zaopiekowaliście. Gdyby moje życie nie miało dla twego pana wartości pozostawiłby mnie tutejszym, tymczasem rozkazał waszemu medykowi czuwać nad moim zdrowiem. Nie liczę, że zwykły najemnik okaże mi należyty szacunek, nie urodziłeś się po to by pojmować rzeczy tak skomplikowane. Na szczęście nie od ciebie zależy mój los... prowadź.
 
 
Vogel 
Ochrzczony Ogniem
Disciples of evil



Wiek: 33
Dołączył: 03 Paź 2007
Posty: 2969
Skąd: Temperance
Wysłany: 2013-05-12, 19:06   

Gressil omal nie wybuchł śmiechem, na twarz jednak wypuścił jedynie delikatny grymas. Tak jak zwykle osoby o tym statusie zdążył już zapewne wyrzucić z pamięci jak niedawno błagał na kolanach o pomoc, zapytany o to zapewne z pełnym przekonaniem by zaprzeczył. Co gorsza wierząc, że ma rację.
- Mylisz pana z pracodawca magu, nie jestem niewolnikiem – słowa wypowiadał spokojnym pozbawionym emocji tonem, jednocześnie kierując się w stronę głównego wozu – i to nie dzięki niemu nadal możesz spoglądać z góry na maluczkich i grozić gniewem swego bożka.
*********
- Co tu się dzieje – Jego głos niczym zgrzyt żelaza rozdarł zaległa cioszę. Ledwo co uwolniony z oskarżeń chłopak uciekł za najbliższe zabudowania. - To moja wieś, czego tu chcecie? - Oskarżycielski ton skierował się ku kupcowi i bardowi.
Przybyła grupa liczyła 9 osób. Mężczyzna, który się odezwał nosił kolczugę zaś jego dromadera prowadziła dziwna postać. Jako jedyna nie nosiła żadnych widocznych osłon jedynie biały płaszcz zakrywający całość ciała. To on trzymając uzdę wielbłąda spoglądał prosto w oczy zabójcy z karawany.
_________________
Hańba tym, którzy nazywają nas okrutnikami, odwracają oczy od stosu i zasłaniają uszy broniąc się przed krzykiem heretyka.
Albowiem smród jaki czują jest zapachem grzechu opuszczającym jego ciało, czując go poznajemy chorobę jaka toczy naszą duszę i pomaga się z niej wyzwolić.
Słuchając poznajemy ogrom łaski jaką kieruje ku nam Wszechojciec, albowiem nie jest to krzyk bólu a ekstazy przekraczającego wrota niebios.
Ostatnio zmieniony przez Vogel 2013-05-18, 09:50, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Podobne Tematy
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
theme by michaczos.net & UnholyTeam
Tajemnice Antagarichu :: Heroes of Might & Magic 1,2,3,4,5,6 Forum