Forum Disciples, Disciples 3 on
 
Forum Disciples, Disciples 3  Najlepsze forum poświęcone rewelacyjnej serii gry Disciples
 FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Regulamin  Zaloguj  Rejestracja   Chat [1]   Discipedia  Download 

Poprzedni temat «» Następny temat
Wojna Światów
Autor Wiadomość
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2011-07-26, 14:30   

Cóż się dzieje? cóż to słychać ?

Grają trąby, bębny huczą...

Toż to armia jakiej nie widział świat !

Czas rozpocząć oblężenie bracia!
 
 
Nagash ep Shogu 
Arcywampir
1st Fiddle of Mortis



Wiek: 31
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 1907
Skąd: Cihael ep Eshar
Wysłany: 2011-07-26, 18:36   

- No wyduś to z siebie wreszcie. Stoisz jak to ciele w progu i mruczysz pod nosem niczym upośledzony. Jak masz coś do powiedzenia, to mów. Inaczej precz do garnizonu.
Oberst warknął rozeźlony i wszedł do środka.
- Drzwi, baranie. Ogon masz, czy jak?
Oberst warknął znowu pod nosem, zamknął drzwi.
- No? Długo mam jeszcze czekać, aż powiesz co cię do mnie sprowadza? Dobra Mortis, za dużo Rodrick z Armim przebywasz, bo idiociejesz.
- A bo ja nic z tego grafie nie rozumiem! - wybuchnął wreszcie, wyrzucając przy tym ręce w powietrze, jakby to miało pomóc mu uwolnić się od kipiącej weń złej energii.
Krwiopijca przestał mocować się z naciągiem strun skrzypiec, spojrzał uważniej na pułkownika wampirzej chorągwi.
- Ale o co ci Rodrick chodzi?
Wampir zagryzł wargę, potarł dłonią zarośnięty policzek.
- Dobrze graf zna reputacje moją i chłopaków. Potrafimy dorwać każdego. Inkwizytora, żądlca, mistrza run. Bez znaczenia. Dopaść i krew upuścić tak, że przez tydzień się lać będzie. Ale walczyć z czymś, co nie istnieje? Dopaść nieistniejące? Nie. Nic z tego nie rozumiem.
Arcywampir odsunął skrzypce na bok, zastukał palcami po blacie sekretarzyka.
- A sekta Rodrick to jak? Istnieje, czy nie?
Pułkownik skrzywił się.
- Istnieje.
- A widzisz. Dopadnij sektę, to dopadniesz też nieistniejący Nevendaar, który głoszą.
- Ale po co, grafie? Wstyd to jak diabli... Mamy uganiać się za garstką schizofreników? Ani z tego chwały, ani zabawy… Po co, grafie…
Nagash spojrzał spode łba na swego pułkownika.
- W imię zasad, herr oberst. W imię zasad. A poza tym elf im przewodzi, trza mu majtki skopać i bratków nasadzić.
Rodrick van Eckenhausen westchnął ciężko, grzmotnął pancerną dłonią w szeroką pierś i wyszedł. Po chwili wrócił i domknął drzwi.
Z obleczonego mrokiem rogu komnaty wychylił się Gustav.
Graf pokiwał głowa na widok jego gestów.
- Wiem, wiem. Głupio tak kopać leżącego, ale skoro sami tego chcą? No sam Gustav powiedz. Co oni chcą i co mogą zaoferować temu światu? Od lat budowaliśmy Nevendaar i niszczyli, zaludniali i wycinali w pień zamieszkujące go istoty. Setki zapisanych kart historii! To my. A oni? Żenujące apokryfy o anielicach, demonicznych elfach i tandetnych łowcach czarownic. Co to ma do cholery być, Gustav?!
Dwa krótkie gesty.
- Postęp - mruknął graf. - Pieprzysz, Gustav. Wiesz, jak według tych postępowców wyglądasz?
Widmo wzdrygnęło się.
- No właśnie. Postęp... Tfu! Regres, Gustav. Pies ich trącał. Przynajmniej Rodrick będzie miał zajęcie na jakiś czas.
_________________

Księżyc świeci, martwiec leci,
Sukieneczką szach, szach,
Panieneczko, czy nie strach?



Nasz wampirek to smakosz i znawca,
przy tym wcale nie żaden oprawca!
Za ssanie kolacji płaci jak w restauracji,
Chyba, że honorowy krwiodawca...

Sysu, sysu, cmok, cmok, cmok,
Chyba, że honorowy krwiodawca!

 
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2011-07-26, 19:54   

Arosal spoglądał ze skalnego urwiska w dół doliny..
- To tutaj miały rozstrzygnąć się losy Nevendaar… - westchnął. Załamany nieudolnością ludzi których uważał za sprzymierzeńców pogrążył się w żalu… sięgnął po leżącą na ziemi chorągiew
-Teraz to ja sobie mogę pomachać – pomyślał. Niespodziewanie otaczającą go ciszę przerwał szelest dobywający się z pobliskich zarośli.
- Arion? – zawołał w ciemność, z pomiędzy wysokich krzewów bzu wynurzył się dowódca elfickiej gwardii.
- Czas się zbierać książę – powiedział na przywitanie. Również spojrzał w dal, nietknięte pola Khainar budziły podziw. Miejsce, w którym mieliśmy udowodnić jak wielką siłę stanowimy stało się świadkiem naszej porażki.
Arosal powstał, cisnął proporcem przed siebie po czym ruszył za jedynym wiernym mu kąpaniem, osobą która tak jak on potrafiła zachować dystans i pojęła zamysł całej tej wyprawy..

i mam to już w nosie
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2011-07-26, 20:36   

Niczego nieświadomy wampir opuścił pola, lecz cóż to? kometa? diabeł jaki?
Szary nieboskłon rozcięła ognista lanca. Pierwsza spośród śmiałkowych strzał wylądowała na dachu cytadeli.
Tak to on… Dzielny Leman prowadzi jeźdźców, Arian dowodzi łucznikom. Lecz gdzie w tym wszystkim podział się Arosal? Czyżby starał szukał sprzymierzeńców? Czy nadal wierzy?
Potężny ryk drzewca zdawał się wstrząsną krajobrazem, góry zadrżały w posadach. Nowy Nevendaar właśnie wkroczył na stare ziemie by zaprowadzić porządek.

W imię Białej Pani! Za Illumielle ! – Tysiące elfów krzyknęło z dumą.
 
 
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 775
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2011-07-26, 22:14   

Wampir stał na małym wzniesieniu i mruczał jakieś Alkmaarskie klątwy pod nosem.
- Ile będziesz się gapił przez tą cholerną lunetę Großshwert? - warknął do swego adiutanta obserwującego całe zajście przez okular, zdobycznej krasnoludzkiej lunety.
- Nie widzę dokładnie co tam się dzieje. Elf, kłóci się z inkwizytorem i grafem ep Shogu.
- Oż w Kocham Legiony, albo znowu się spóźniłem albo przyjechaliśmy za wcześnie... Jakby coś się działo, daj znać przez komunikator Isabelle żeby przysłała tu kilku wampirów na zmorach. I niech Shurlien ruszy tu swoją, magiczną, obleczoną jedwabiami rzyć... - wydał kilka poleceń i niedbałym gestem poprawił okulary na swym szlacheckim nosie.
- Jawohl mein Herr!
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Vozu 
Mara
The Deergineer



Wiek: 27
Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 2265
Skąd: Witchwood
Wysłany: 2011-07-26, 22:22   

Gdzieś w nocnym powietrzu zmaterializowała się "twarz" cienia.
- No tak, brakowało nam w tym całym bajzlu jedynie podróbki grafa ep Shogu - przestrzeń wokół twarzy zafalowała, nieporadnie prezentując uciechę - Ravenie, czy wy, krwiopijcy, cierpicie na brak wyobraźni, Nagash jest twoim umiłowanym idolem, czy też zachodzi tu jakaś inna okoliczność?
_________________
 
 
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 775
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2011-07-26, 22:35   

- To, że ma zaopatrzoną piwniczkę to jedno... Po za tym czy wampir nie może posiadać swoich własnych dworzan by nie zostać posądzony o plagiat? -,- - odburknął cieniowi prychając i obnażając kły. Sięgnął po fajkę i odpalił pykając i zerkając urażonym wzrokiem na cień.
- Shurlien przybył mein Herr! - obwieścił adiutant szczerząc twarz pooraną bliznami.
- Gdzie Ty byłeś czarowniku? Długo na ciebie czekać trzeba? - syknął rozdrażniony na ubranego w jedwabie i złoto człowieka.
- Wybacz... Nie mogłem znaleźć odpowiednich zwojów w tym bajzlu w bibliotece. Zatrudniłbyś jakieś skrybę, który by się tym opiekował... panie.
Spojrzenie wąpierza uciszyło jego gadatliwą świtę.
- Będzie ta bitka z Arosalem czy nie? - Raven już się niecierpliwił.
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Vozu 
Mara
The Deergineer



Wiek: 27
Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 2265
Skąd: Witchwood
Wysłany: 2011-07-26, 22:51   

- I pomyśleć, że forma którą przyjąłem jest wyrazem mojego obrzydzenia powtarzalnością i brakiem oryginalności - prychnęło ciemne zawirowanie - Moje szczęście, że MachaK jest zbyt walnięta by być do mnie podobną, chociaż czasem można by doszukiwać się analogii...
Bawcie się dalej, wąpierzątka, a ja skoczę zobaczyć co się dzieje gdzieś indziej... - co rzekłwszy, rozwiał się.

* * *

Na napierśniku Arosala otwarło się oko, z przewrotną satysfakcją omiatające okolice, gdy po chwili dołączyły do niego usta, sfabrykowane do oddawania wyrazu prześmiewczego szczerzenia się.
- No, no, jednak ktoś miał rzeczywiście tupet ściągać tu tę nieudaną rzeczywistość alternatywną - wykonał jeszcze kilka spojrzeń na wszystkie strony - powiedz mi jeno, elfiątko moje, co ty robisz w krzakach z innym chłopaczkiem gdy tamci się leją? Nie wiem czy jest ci wiadome, ale środek bitwy to nie najlepsza pora na uciechy cielesne w zaroślach - dorzucił z paskudnym uśmiechem, najpewniej równie sztucznym co poprzedni; cień w końcu zazwyczaj nie materializował ust.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Vozu 2011-07-26, 23:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2011-07-26, 22:58   

-Nie widać ? - krzyknął - czas nauczyć tego elfa co oznacza wierności wobec białej królowej - dodał
-A masz ty parszywcu, masz zakało mej rasy - wrzeszczał, a głuche odgłosy witki smagającej tyłek młodego elfa co jakiś czas przerywały mu monolog.
-młodzik się zbuntował to tez trza go naprostować - dodał nerwowo.
 
 
Vozu 
Mara
The Deergineer



Wiek: 27
Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 2265
Skąd: Witchwood
Wysłany: 2011-07-26, 23:02   

- Rozumiem... nie wiedziałem, że elfiki to tacy mali fetyszyści - zachichotała emanacja na pancerzu zajętego smaganiem elfa - Pozwolę sobie popatrzeć, wampiry i tak nadal stoją w polu i chwila minie zanim zdecydują się w którą stronę w ogóle trzeba gnać...
_________________
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2011-07-26, 23:07   

Dziękuję ci kimkolwiek jesteś, dezorientacja krwiopijców działa na naszą korzyść... czas wezwać Lemuana.

Faktycznie by się jakaś mapa przydała bo bez tego jesteśmy w du-pie za przperoszeniam.
 
 
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 775
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2011-07-27, 09:53   

Yezebell - Isabell podobieństwo imion faktycznie nazbyt rażące :-P Się czarownicę przechrzci (jak się powinno mówić na żeńską wersję czarownika? Bo czarownica to u Legionu...)

- Dawaj tą lunetę! - wampir wyrwał przyrząd templariuszowi i sam spojrzał co tam się dzieje - Arosal wyprawia jakieś swoje dziwne dewiacje seksualne okładając nahajem tyłek jakiegoś elfa... Na takie elfy to wampiry nie wystarczą. Kilka ghuli niech przyślą... przynajmniej zgwałcone nie zostaną...
Templariusz zasalutował mając ubaw po pachy.

EDIT: Z resztą i tak muszę zreformować swoją świtę i ogół bo rzeczywiście zbyt podobne do Nagashowych...

EDIT 2: Cholera, przeczytałem swój wpis w WA 1,5 i przypomniało mi się założenie tej postaci. Nie ma jak zrobić taki falstart -___-

A więc... zaczynając od początku. Tamto się nie liczy :mrgreen:
Wampir szedł pospiesznym krokiem wspinając się na wzniesienie by rozeznać się czy walka już rozgorzała czy też wszyscy dopiero do niej się szykują.
- Za szybko... idziemy. Możemy trochę zwolnić? - zasapał się towarzyszący mu czarownik pobrzękując z każdym krokiem złotymi ozdóbkami na jadowicie zielonej szacie. Upuścił kilka zwojów pergaminów więc zatrzymał się i zaczął zbierać je z ziemi, która pewnie niedługo zostanie nakarmiona Arosalową krwią.
- Nie możemy! Znowu przez ciebie wleczemy się jak krasnolud z kulawą nową... Ostatnio mało mnie przez ciebie nie złapał patrol templariuszy! Jeśli jeszcze na bitkę z elfem się przez, twoją leniwą rzyć spóźnię to przysięgam na jadowity oddech Mortis, że ci z niej nogi powyrywam! - warknął i pogonił magika kuksańcami. W końcu na wzniesieniu sięgnął po lunetę, zdjął okulary i przyłożył wampirze oko do okularu krasnoludzkiego wynalazku.
- Jeszcze nic się nie wydarzyło. Małe zamieszanie.
- Myślisz, że jak pomożesz w walce z tymi sekciarskimi elfami to wrócisz do łask Rady?
- Nie, ale nikt nie odbierze mi radości z kopania Arosalowej rzyci... - wyszczerzył się w szerokim uśmiechu.
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2011-07-27, 11:40   

Lemuan czekał na powrót księcia. Arosal miał przywieźć ze sobą odpowiedz cesarza. Elf usiadł na rozgrzanym przez słonce kamieniu, wysoki dąb o który oparł obolałe plecy zaszeleścił rozkosznie złocistym listowiem, a ostatnie śpiewy jesiennych ptaków uzupełniły mu rozchodzącą się dookoła pustkę. Lemuan wiedział co trawi jego armię, znał siłę Nagashowych popleczników.
Niespodziewanie ciszę zakłóciły czyjeś kroki. Lemuan powstał, na oświetloną promieniami zachodzącego słońca polanę wystąpił zwiadowca .
-panie – rzek, dotykając prawą dłonią piersi na znak wierności.
-Mów- ponaglił Lemuan.
-Wśród nich jest jeszcze jeden krwiopijca, widziałem go w towarzystwie czarownika – wyrecytował.
-Jest w sojuszu z Nagashem ?– zapytał zaintrygowany wieścią Książę.
-Tego nie udało nam się wybadać, driada Isuell do teraz nie daje znaków życia, miała… -
- dość! nie chce tego słuchać, nie żyje jak połowa działu wywiadowczego, puściliśmy ich bezmyślnie w teren… nie znając tych ziem, musimy byś ostrożniejsi. Wyślij podjazd w stronę nowego świata, obawiam się o Arosala, nic nie jest pewne, w okolicy zbierają się imperialni.
Ostatnio zmieniony przez Arosal 2011-07-27, 23:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Vozu 
Mara
The Deergineer



Wiek: 27
Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 2265
Skąd: Witchwood
Wysłany: 2011-07-27, 11:53   

- Powiedz mi, ep Shogu - zagaił cień, do połowy materializując się, niby dżin jakowyś chędożony, z butelki trunku - ty jesteś leniwy czy masz w rzyci te elfy? Ja wiem, że te ich patrole znikają (a ja przecież wcale nie mam z tym nic wspólnego) ale rzępolenie przy bimbrze nie jest najlepszą taktyką. Z drugiej strony pasujecie z Arosalem do siebie, ty pogrywasz na skrzypkach a tamten w krzakach baraszkuje z młodocianym podwładnym - zachichotał.
_________________
 
 
Nagash ep Shogu 
Arcywampir
1st Fiddle of Mortis



Wiek: 31
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 1907
Skąd: Cihael ep Eshar
Wysłany: 2011-07-27, 11:56   

Graf poczochrał grzywę kruczych włosów.
- Nie zrzędź Vozu, plan obmyślam jak tu dopaść tego elfiego sodomitę przy minimalnym wysiłku. A tak w ogóle to doznałem olśnienia. Michał Szpak odgapił ode mnie fryz!
_________________

Księżyc świeci, martwiec leci,
Sukieneczką szach, szach,
Panieneczko, czy nie strach?



Nasz wampirek to smakosz i znawca,
przy tym wcale nie żaden oprawca!
Za ssanie kolacji płaci jak w restauracji,
Chyba, że honorowy krwiodawca...

Sysu, sysu, cmok, cmok, cmok,
Chyba, że honorowy krwiodawca!

 
 
 
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 775
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2011-07-27, 12:08   

Wampir nieco się już niecierpliwił po za tym zostali już zauważeni przez elfy.
- Czy ja dobrze widzę, czy tam jest graf ep Shogu? Jeśli tak to mam nadzieję, że włączy się do walki.
- Na Twoim miejscu miałbym nadzieję, że nie postanowi Cię zakuć w kajdany i oddać w łapy templariuszy mistrzu... - mruknął czarownik siadając na powalonym pniu i rozwijając zwitek pergaminu.
- Jeśli mnie dorwą Ci kretyni z zakonu Ty także nie będziesz miał miodnego życia... I rusz, że się w końcu z tym zaklęciem bo zdechnę tutaj z nudów. - odwarknął swemu wiernemu słudze odrywając oko od lunety. Włożył okulary.
- Potrzebuję jeszcze chwili, czarowanie to nie taka prosta sztuka... - naburmuszył się czarownik studiując Alkmaarskie pismo na zwoju.
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Vozu 
Mara
The Deergineer



Wiek: 27
Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 2265
Skąd: Witchwood
Wysłany: 2011-07-27, 14:34   

- Nah, nuda, skoczę gdzieś indziej. Nie przegrzej się, grafie.

* * *

Elfy były jednak pociesznymi stworzonkami, stwierdził, przemykając wśród zarośli w swej najnowszej i rzadko jeszcze używanej formie. Ładowały się z innego świata na nieznane sobie tereny, pchały zwiadowców i jeszcze im się zdawało, że żadne niebezpieczeństwo na nich nie czyha.

Ale i tak nic nie mogło równać się z szokiem na twarzach tych, których dopadł - w końcu jaki elf spodziewałby się, że gardło poderżnie mu jeleń?

Ukontentowany samym wspomnieniem, ruszył dalej.
_________________
 
 
Arosal 
Bandyta



Wiek: 27
Dołączył: 09 Cze 2008
Posty: 873
Skąd: Wolsztyn
Ostrzeżeń:
 3/3/6
Wysłany: 2011-07-27, 15:11   

Srebrzysty szron pokrył liście drzew, lód z trzaskiem przemknął po powierzchni jeziora ujarzmiając jego niestabilne oblicze. Nad brzegiem stał Arosal, za nim rozciągał się żałosny pejzaż. Promienie zachodzącego słońca przyćmiewał dym dobywający z pobliskiej twierdzy którą elfy dzień temu oblegały.
- Jesteś wreszcie – odrzekł elf, zdawałoby się, że książę mówi sam do siebie, jednak już po chwili z wody wynurzyła się elficka kobieta. Najpiękniejsze części jej smukłego ciała ukryte były pod atramentową tkaniną, która ciasno okalała jej niezwykłe kształty.
- Athar jest tu coś czego nie mogę zrozumieć, to duch lub jakieś inne stworzenie, nie mające stabilnej formy… -
-Widma Mortis nie powinny stanowić zagrożenia… po cóż miałabym zajmować się czymś co urąga mej randze–odrzekła.
- Mówiłem Ci, ze to nie jest zwykła zjawa… to coś znacznie silniejszego – szepnął książę.
Sylfida minęła go, jej wzrok podążył w stronę płonącej cytadeli. Złożyła dłonie na piersi i pomacał swój łokieć tak jak czynią to osoby odczuwające chłód.
- Po cóż wam to? O co walczycie? Ten świat nie jest nam potrzebny, niech gnije, niech umiera… nie powinno nas to obchodzić – dodała po chwili milczenia.
- Wezwałem cie tu w konkretnej sprawie, dlaczego nie chcesz się tym zając? – zapytał książę, nadal obserwował zamrożoną powierzchnie jeziora.
Sylfida odwróciła twarz w bok, nie spojrzała w stronę elfa, jej wzrok zdawał się podążać gdzieś gdzie nikt z nas nie miał dostępu.
- Nie znamy sił zamieszkujących te ziemie. Z wieloma istotami przyszło mi walczyć, jednak to wszystko tutaj jest mi zbyt obce –
- Przestań – przerwał jej Arosal, machnął nerwowo ręką uderzając o metalową zbroję – dość tego bełkotu… zajmij się tym, czymkolwiek to jest, zaczyna być niewygodne – zakończył po czym energicznym krokiem ruszył w stronę płonącego zamku.
Sylfida stała tak jeszcze przez jaki czas po czy zrobiła płynny krok w przód, jej ciało przybrało etyczną formę z każdym krokiem stawała się coraz mnie wyraźna, aż w końcu przemknęła przez przestrzeń znikając z pola widzenia.
 
 
Nagash ep Shogu 
Arcywampir
1st Fiddle of Mortis



Wiek: 31
Dołączył: 03 Lut 2007
Posty: 1907
Skąd: Cihael ep Eshar
Wysłany: 2011-07-27, 15:53   

Krokiew zwaliła się z impetem na Bodricka wzbijając wokół snopy iskier i dymu.
Dola ledwo uskoczył, niestety stopa ześlizgnęła się z kociego łba, którymi wybrukowana była uliczka. Nie miał szans złapać równowagi, w sposób daleki od zgrabności wyrżnął się na plecy. Wiadro, które niósł, poturlało się gdzieś pod ścianę chlapiąc wokół wodą. Obok niego przebiegło jeszcze kilku z gaszących pożar. Żaden nie zwrócił uwagi, ani na niego, a tym bardziej płonącego Bodricka, który wrzeszczał wniebogłosy nie mogąc wydostać się spod krokwi.
Nagle ktoś złapał go za kołnierz, podniósł, wcisnął do ręki uchwyt pustego wiadra, coś krzyczał.
- Że co, Kocham Legiony?! - sapnął wreszcie Dola.
- Zapieprzaj durniu po wodę, bo jak zajmie się skład alchemika to wszystkich nas razem z tą cytadelą do Wszechtaty wypiździ!
- A komes i jego zuchy to nie łaska pomóc gasić?! I tak zasrańce nic nie robią!
Dola przepuścił jeszcze dwóch biegnących w stronę pożaru strażników i kilka uciekających z przeciwnego kierunku bab z dziećmi na rękach. Dopiero teraz spojrzał nieco przytomniej na swego rozmówcę, który na tle falującej ściany ognia i dymu przybierał kształty, których wyobraźnia Doli w życiu by nie wymyśliła, choć wyobraźnię to Dola miał jak dziecko.
Bodrick przestał wrzeszczeć. Najwyraźniej odszedł do Wszechojca.
- Proszę szanowne GTW o osta ! ci do komesa, on teraz z rezydentem radzi jak długouchom flaki wytargać. Po wodę, mówię, obszczymurku zafajdany!
Dola nawet jęknąć nie zdążył, tak fachowo nieznajomy złapał go za kark, w miejscu obrócił i solidnym kopniakiem w rzyć wymierzonym posłał prosto do studni, gdzie mrowił się lud z wiadrami, stągwiami i cebrzykami wszelakimi.
A przyznać trzeba, że po sile kopniaka wreszcie rozpoznał Dola nieznajomego, bo nikt tak w rzyć kopnąć nie potrafi jak aptekarz van Otryl, co to ma aptekę na przeciwko alchemicznego składzika.
- Ja... to tylko... Kocham Legiony jestem ciekaw... kiedy wreszcie... ktoś te zasrane elfy do nogi wybije - wystękał Dola biegnąc z wypełnionym wodą wiadrem w stronę epicentrum pożogi.
Imperialni z wolna zaczynali opanowywać bezczelny żywioł.
A komes z rezydentem radził dalej.
_________________

Księżyc świeci, martwiec leci,
Sukieneczką szach, szach,
Panieneczko, czy nie strach?



Nasz wampirek to smakosz i znawca,
przy tym wcale nie żaden oprawca!
Za ssanie kolacji płaci jak w restauracji,
Chyba, że honorowy krwiodawca...

Sysu, sysu, cmok, cmok, cmok,
Chyba, że honorowy krwiodawca!

 
 
 
Vozu 
Mara
The Deergineer



Wiek: 27
Dołączył: 09 Kwi 2008
Posty: 2265
Skąd: Witchwood
Wysłany: 2011-07-27, 18:12   

Na ramieniu nadzwyczajnie punktualnego wampira wylądował beztrosko kruk. Jak można się było spodziewać, nie był to okaz naturalny, czego najlepszym dowodem były usta na jego tułowiu:
- Daje słowo, Ravenie, że już wiem dlaczego chcą cie sprzątnąć; łazisz, żresz, ciągasz jakiegoś cudaka za sobą a twoja wydajność jest bliska zeru - ludzka czy nie, paszczęka nieprzyjemnie skrzeczała, co tylko sprawiało, iż zrzędzenie było bardziej irytujące - Planujesz tę Arosalową rzyć kopać jak już będzie piastował prawnuki czy jednak trochę wcześniej?
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Podobne Tematy
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
theme by michaczos.net & UnholyTeam
Tajemnice Antagarichu :: Heroes of Might & Magic 1,2,3,4,5,6 Forum