Forum Disciples, Disciples 3 on
 
Forum Disciples, Disciples 3  Najlepsze forum poświęcone rewelacyjnej serii gry Disciples
 FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Regulamin  Zaloguj  Rejestracja   Chat [1]   Discipedia  Download 

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozdział III: Mroczne przymierze
Autor Wiadomość
Raven 
Nosferat
Wieczny Bluźnierca



Wiek: 25
Dołączył: 22 Gru 2009
Posty: 770
Skąd: Tar Al'naihme
Wysłany: 2016-07-06, 15:55   Rozdział III: Mroczne przymierze

Mroczne przymierze

Wstęp: "Podczas Pierwszych Wielkich Wojen ambitny i zdradziecki arystokrata, Bernard z Cahuzak, zbuntował się przeciw Imperium, by zyskać większe wpływy. Jego mroczny plan nie powiódł się, a sam buntownik został natychmiast zgładzony. Jego siostrzeniec, Hubert de Lalye, odziedziczył nie tylko bogactwo, ale i mrocznego, niepohamowanego ducha swojego wuja.

Ogarniająca Imperium korupcja chroniła takich jak Hubert de Lalye, pozwalała im nawet osiągnąć pewne wpływy. Żaden demon nie powstydziłby się zła i zepsucia toczącego duszę Huberta, nikt też nie dorównywał mu nieprawością i okrucieństwem. Wielu młodych chłopów porywano i zabawiano się nimi na upiornych ucztach de Lalye'a.

Aby doprowadzić do odrodzenia Bethrezena, Legiony musiały połączyć swe siły z plugawym de Lalye'm. Ich wojska zostały osłabione na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia, ale powrót dziedzica tronu przysporzył by im wielu sprzymierzeńców."


Zadanie: Zawiąż przymierze z Hubertem de Lalye.



Wieści o zepsuciu i zgniliźnie toczących Imperium docierały do uszu Potępionych od dłuższego czasu. Szpiedzy, oraz kultyści dołączający coraz liczniej do odradzających się armii Bethrezena, opowiadali o nieprawości, korupcji i rozpuście, które na stałe zadomowiły się na szlacheckich dworach i pałacach. Cesarz nie pozbierał się jeszcze po zakończeniu Pierwszych Wielkich Wojen, był słaby i pogrążony w smutku. Bezradny wobec zła jakie powoli rujnowało kraj. Jednym z dworzan o największych wpływach, oraz najbardziej zepsutej duszy był Hubert de Lalye. Wydawał się obiecującym materiałem na sojusznika, czy też marionetkę, którą można by manipulować i wykorzystywać w razie potrzeb. Bethrezen w ciele młodego Uthera powinien być wystarczająco przekonujący by spora część zdeprawowanej szlachty sprzymierzyło się z demonami.

Hubert de Lalye

„Nędzne potwory! To ja pokażę wam, jak wygląda prawdziwe zło! Wasz atak nie pójdzie w niepamięć!”



Zdaje się, że zadufany w sobie szlachcic źle zinterpretował wizytę, jaką Legiony złożyły na jego ziemiach. Należało szybko podjąć decyzję w jaki sposób przekonać go do współpracy. Groźbą, przekupstwem? Może jeszcze inną metodą? Podstawić mu sukkubusa? Kilka?

Doradca

„Posłaniec przynosi wieści od Huberta de Lalye, panie!”

„W wiadomości napisano...
Nie ufam demonom! Natychmiast opuśćcie te ziemie... To groźba!”


Doradca

„Widzę, że nawiązanie przymierza z tym robactwem nie będzie łatwym zadaniem! Musimy jednak zyskać ich zaufanie, jeśli chcemy przetrwać atak nieumarłych...”

Bethrezen

„Na mój widok ulegnie też i de Lalye! Ten głupiec zostanie naszym sprzymierzeńcem...”









Pewność siebie Bethrezena skutecznie wzmacniała morale legionistów. Zrealizują cel swego boga choćby za cenę własnego życia. Tzuulek (Stolica), było głównym ośrodkiem zarządzania armiami potępionych na ziemiach de Lalye'a. W koło pałętało się wielu ludzi. Chłopi, zbiry i inne tałatajstwo. Asgoroth zajął się więc wycinaniem tego ścierwa w pień. Tymczasem o swojej obecności w okolicy dały Górskie Klany.



Weteran

„Precz, demony! Czy nie widzicie, że klany mają dość sił, aby odeprzeć wszystkie wasze ataki?”

Bethrezen

„A czemuż mielibyśmy lękać się takich półludzi, jak wy? Uciekłem z waszego więzienia, a niegdyś pokonałem wasze mizerne armie!”

Weteran

„Ostrzegaliśmy was, potwory. Teraz musicie się z nami zmierzyć...”







Na zachód od bazy wypadowej, sklep prowadził kupiec Under. Na stanie miał spore ilości eliksirów leczniczych a wizja rychłej, brutalnej śmierci skłoniła go do współpracy i zaopatrywania oddziałów potępionych w niezbędne dekokty.



Po przejściu małego kanionu na zachód od Tzuulek, natknięto się na miasto Ablliven zajęte przez grupę oprychów z pewnością plądrującą okolicę od dłuższego czasu. Zdawali się też wiedzieć sporo o Hubercie de Lalye.



Wódz zbirów

„Bernard z Cahuzak był wujem Huberta de Lalye. Bernard zbuntował się przeciw królowi w czasie Pierwszej Wielkiej Wojny; dziesięć lat temu. Hubert ma zdradę we krwi...”



Zwiadowcy rozesłani na północ i wschód donosili o tym, że tuż za rzeką opływającą siedzibę Legionów, gromadzą się siły Klanów oraz Huberta. Nic nie było wiadomo na temat stosunków panujących między nimi jednak nie wydawali się pałać do siebie przyjaźnią. Jeśli było tak jak podejrzewano, obecność brodaczy mogła bardzo przysłużyć się demonom w kwestii budowania zaufania de Lalye'a.





Prócz krasnoludów i ludzi, odnotowano też całkiem spore ilości nieumarłych. Ich oddziały rozlokowane były najczęściej przy rzece, zupełnie jakby obserwowały posunięcia potępionych. Ich oddziały były liczne i całkiem potężne, jednak wyłapywane pojedynczo nie stanowiły dużego zagrożenia.



Reffugia, miasto niedawno opanowane przez krasnoludy, zostało zdobyte szybkim szturmem. Również tam po okolicy wałęsały się małe oddziały żywych trupów, których należało się pozbyć.
Okazało się jednak, że nie będzie to tak łatwe zadanie jak początkowo mogło się wydawać. Na południe od Reffugii, za małym pasmem górskim znajdowały się zepsute ziemie. Częstotliwość występowania wojsk umarłych wzrosła kilkukrotnie a jedyne miasto Nahneen, było pilnie strzeżone przez upiory i inne bezcielesne koszmary odporne na broń konwencjonalną.







Śmierć

„Nie uuuciekniesz na dłuuugo, dziecię demonów... Mortis cię potrzebuuuje.”



Ogary wypuszczone na zwiad dotarły w końcu do ziem Huberta, nie chcąc go jednak drażnić, potępieni wstrzymali swą ekspancję w tamtym kierunku i skierowali swe szponiaste stopy na północ, ku Górskim Klanom.



Wyznawca

„Hubert de Lalye spalił to miasto po tym jak odmówiono mu wydania trzech dziewic. Jest zły do szpiku kości, panie...”

Upadło miasto Hubef a jego krasnoludzccy obrońcy zostali wybici do nogi lub rozpędzeni na cztery wiatry. Brodacze cały czas próbowali stawiać opór jednak z każdym zwycięstwem Legionów, hart ducha śmiertelników topniał. Hubef miało posłużyć demonom jako baza wypadowa na północnym brzegu rzeki, wykorzystywana do rajdów i napaści na terytorium Góskich Klanów.



Następne upadło Tellorum, położone nieco dalej na wschód, za wąskim górskim kanionem prowadzącym od jednej fortecy do drugiej. Stamtąd było już tylko kilka kroków do Queboric, warownej twierdzy krasnoludów (Stolica SI)





Góral

„Gardzimy Cahuzakiem prawie tak bardzo jak waszym gatunkiem... Król Morok Strażnik Chmur zatroszczy się o to, żebyście pożałowali tego ataku!”



Chcąc nieco rozprostować kości oraz udowodnić, że powoli odzyskuje dawną potęgę, Bethrezen osobiście zrównał Queboric z ziemią.





Liczył na to, że to ostatecznie przekona Huberta do sprzymierzenia się z potępionymi jednak się przeliczył. Zniecierpliwiony władca piekieł nakazał swym wojskom przekroczyć granice ziem de Lalye'a. Jeżeli nie udało się podstępem, może siłą zmusi szlachcica do uległości. Zdobyto Warownię Gunkerth i przejęto wszelkie zasoby znajdujące się w jej okolicy.



Na północny-wschód od ostatniej zdobyczy wznosiła się kolejna potężna twierdza – Unlluven. Przygotowania do jej zajęcia zajęły demonom kilka dni, spędzonych na wywabiania części obrońców za pomocą baronowych zajmujących zasoby czy też złodziei zatruwających studnie. W końcu miasto zdobyto co bardzo nie spodobało się Hubertowi.



Huber de Lalye

„Nie jesteś wart naszego zaufania. Jak śmiesz zabierać moją własność. Pożałujesz tej zdrady!”



Tłusty szlachcic jeszcze nie zrozumiał, że mógł przyłączyć się do Bethrezena dobrowolnie, kiedy ten jeszcze grzecznie prosił o wsparcie. W tej chwili plan był prosty, zająć ziemie de Lalye'a i zmusić go groźbą lub przekupstwem do służby panu piekieł.
Ogary, które prześliznęły się tuż pod nosem gwardzistów odkryły uroczy las pali...



Doradca

„To Huber de Lalye nadział na pal wszystkich ludzi, których widzisz na palach... Zasłużył by wstąpić w nasze szeregi!”



Dalej, na wzgórzu znajdowała się majestatyczna rodowa posiadłość de Lalye'a – Beth Runia. Szlachcic został otoczony i zanim postanowiłby zrobić coś głupiego pojawił się sam Bethrezen, przemawiając do niego i jego popleczników.



Bethrezen

„Pokłońcie się wszyscy Utherowi! Jam jest zaginiony dziedzic tronu Imperium! Stańcie w szeregach mej armii, a razem zawładniemy tymi ziemiami!”

Hubert de Lalye

„Uther?! Z twoją pomocą z łatwością zbiorę Imperium pod jednym sztandarem! Przymierze zawarte!”

Bethrezen

„Mądra decyzja śmiertelniku... Teraz musisz położyć kres rządom wątłego Demosthena!”







Koniec: „Hubert de Lalye przyjął przeklęte przymierze mające dać Legionom panowanie. Postanowił wykorzystać obecność Legionów, gdyż mógł realizować dzięki nim swe ambitne plany, skłaniała się tez ku nim jego mroczna dusza. Z chęcią przyjął zadanie szerzenia zamętu w Imperium i próby przejęcia władzy.”
_________________


Jam jest Hermes
Który własne skrzydła pożerając
Oswojon zostałem
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Podobne Tematy
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
theme by michaczos.net & UnholyTeam
Tajemnice Antagarichu :: Heroes of Might & Magic 1,2,3,4,5,6 Forum