Forum Disciples, Disciples 3
Najlepsze forum poświęcone rewelacyjnej serii gry Disciples

Biblioteka - Noc karmazynu

Reyned - 2010-01-09, 15:59
Temat postu: Noc karmazynu
Rekrutacja do sesji nie jest zamknięta, możesz do niej dołączyć wpisując się w tym temacie!
- http://www.disciples.pl/viewtopic.php?t=871

Aimeiz, planeta nazwana lustrem ziemi. Tutejsze stosunki geograficzne są zupełnie odwrotne od ziemi, planeta ta uważana najpierw za zbędną, z czasem została osiedlona i poddana procesom mającym zmienić ją w zdolną do zamieszkania. Niestety seria wypadków sprawiła, iż proces ten zatrzymał się w pewnym punkcie, gdzie część planety nie jest nawet zbadana, a niecała połowa poznanej – posiadająca zorganizowane grupy ludności trzech ras. Aimeiz jest jednak specyficzne. Bliżej niezidentyfikowane odłamki skalne krążące dookoła planety są na tyle radioaktywne, iż pokonanie pierwszej strefy planety jest niemożliwe. Pytając o skutek usłyszycie następującą odpowiedź, kto wszedł - nie wyjdzie, kto wejść nie chciał - stracił na to ostatnią szansę. Sytuacja ta utrzymuje się od lat i mimo stabilnego kontaktu z innymi planetami nie udało się rozwiązać owej sytuacji, mieszkańcy Aimeiz przywykli do tego dawno i dają radę żyć odpowiednio, zaś ich skóry chronią wojskowi, tak samo jak i oni badają nowe tereny planety.
Władcą planety jest z kolei Aion, człowiek, który podczas wybuchu wojny między kolonizatorami a prawowitymi mieszkańcami planety, Exilianami (potocznie zwanymi pustynnymi elfami) a także buntownikami, którzy walczą do dziś z nieznanych powodów, zgromadził w sobie tak potężne ilości eteru, że był w stanie wytworzyć absolutną tarczę wokół stolicy, przez co bez jego woli nikt nie mógł się do niej dostać. Pozwoliło to na zapanowanie porządku, wszystko poszłoby dobrze gdyby właśnie nie pojawienie się dziwnych odłamków. Obecnie Aion zarządza Aimeiz jako imperator, bądź dla innych bóg.
Trzy dni temu, stacja pogodowa nad planetą została uszkodzona, tak więc burza piaskowa, jaka ma obecnie od tamtej pory miejsce była nagła. Stanowi to także główny powód, dla którego mieszkańcy jej zostali obarczeni potwornymi stratami. Także dzień dzisiejszy, czyli nowy rok w 2011, który to został skrzywdzony taką ilością zakładów wśród młodych „czy świat się skończy?” Nie jest za bardzo wybuchowy na terenie akademii.

Jak zwykle co 350 dni przeprowadzane są egzaminy, niestety z powodu braku dostępu do zewnętrznej części ośrodka, oraz utrudnieniu samych przejść pomiędzy internatem a szkołą, sprawił iż zdawanie testów zostało podzielone na klasy i grupy. Ominą was przez to jakże ‘zdrowe’ imprezy z terenu internatu, gdyż dane wam będzie zdawać testy na wyższą klasę.
Stosunek testów był następujący – jako ostatnia grupa, która tegorocznych nie odbyła będziecie zdawać w trzy osoby, jeden z was zdaje ostatni test w akademii zanim pójdzie wykonywać bardziej profesjonalną robotę. Całość zapowiada się standardowo, chyba, że ktoś planuje oblać.

Wszystko zaczęło się z samego rana, konkretnie od godziny dziesiątej. Burza piaskowa w jakiś sposób musiała wraz z odłamkami z nieba blokować dopływ światła słonecznego. Wydawało się, że już zmierzcha, a niebo było krwisto czerwone, choć jego widok zakłócały wszędzie wirujący na dworze pył oraz kamienie do pewnego limitu wielkości. Wiatr był potwornie silny…
Wszyscy po obudzeniu się znaleźliście w swoich pokojach nowe mundury, czyste i wyprasowane. Dla czarnej róży były to czarne spodnie, podkoszulka bez rękawów, golf, płaszcz na trzy guziki bez kaptura. Wszystko czarne, prócz dwóch białych pasów na bokach płaszcza, oraz znajdującej się na jego piersi także wyszytej czerwonej róży. Biała lilia posiadał tylko kilka zasadniczych różnic między ubiorami – po pierwsze, płaszcz był luźniejszy i to głównie, dlatego że nie znajdował się pod nim golf tylko bluza no i spodnie u białej lilii były znacznie luźniejsze, choć nigdy nikt nie wiedział, dla czego, niektórzy z osób walczących bronią białą tłumaczyli, że podczas szermierki nogawki nie mogą latać na każdą stronę a u białej lilii nie jest to potrzebne…mimo to nie ma w tym raczej sensu czyż nie? Ah, no tak. U białej lilii płaszcz nie posiadał symbolu czerwonej róży, za to na plecach z tyłu płaszcza był czerwony krzyż szpitalny.

Wszyscy stawiliście się tak jak wam kazano na godzinę dwunastą do Sali 1313 na drugim piętrze. Nie spotkaliście jednak nauczyciela. W klasie przed biurkiem siedział dobry znajomy każdego ucznia, pan Janek. Był to woźny, który potrafił się polubić z praktycznie każdym na wasz widok, z racji, iż przez sklerozę pewnie zapomniał, kim jesteście rzekł – wasz nauczyciel zapomniał tabelki oraz opinii od psychologów szkolnych, poczekajcie na niego.

//następny odpis, gdy się dowiem, że wszyscy czekacie na nauczyciele do tego czasu możecie sobie porozmawiać.

Vozu - 2010-01-09, 17:18

Słysząc wyjaśnienie po prostu skinął głową. To miał być rutynowy egzamin, kilka minut więcej czy mniej wiele nie zmieni.
Chociaż wolałby spędzić ten dodatkowy czas w przyjemniejszym gronie: słyszał trochę o tamtym bydlaku z Czarnych i nie był zachwycony przebywaniem w jego otoczeniu. Zawsze udawało mu się go omijać, a tutaj nagle mają zdawać egzamin w jednym pomieszczeniu...

Saemiel - 2010-01-09, 18:07

- No to pojęcie przechodzi, egzamin z Siwkiem jakimś mam przechodzić. - Zbulwersował się Kligo, przy okazji klepnął dłonią w ścianę z irytacji. No nie dość, że elf, to jeszcze albinos, a na dodatek woźny stoi. No jeszcze młody, pierwsza klasa, chyba tylko dlatego takim przypadkiem nie zdążył się zająć. Zaprawdę, zaprawdę dziewiętnastolatek byłby sprawę nadrobił, ale nie chciał przed egzaminem się przemęczać, ani obecność Janka na to nie pozwaała. Drugi raz podchodził do egzaminu i więcej razy nie zamierzał do niego podchodzić.
- Spokój... - Powiedział to dość cicho by dla innych było to ledwie niemym poruszaniem ustami, zresztą może i tak było. Techniki samokontroli znał bardzo dobrze. Tylko, cholera, z zastosowaniem bywało ciężko.
Zerknął na Siwka, raczej dość wymownie. Zachciało się pędrakowi teraz akurat zdawać, że też takie w ogóle po świecie musi chodzić. Elf denerwował bruneta. Denerwowało go przede wszystkim to, że go denerwował. Zaś był tym bardziej zdenerwowany, że nawet jakby coś chciał zrobić to woźny stał koło nich.
- Spokój... - Powtórzył raz jeszcze, ni to w myślach ni to na głos i cierpliwie czekał aż nauczyciel raczy się zjawić.

Fergard - 2010-01-09, 18:41

Adeon przechylił się na krześle. Miał to nieszczęście siedzieć pomiędzy tym czarnowłosym kafarem, a elfem... I jak przystało na "chodzącą minę przeciwpiechotną"(Mimo iż był to przydomek niemalże ukazujący prawdę o jego niezdarności, on sam uważał go za ciekawy) znalazł się między młotem a kowadłem. Przerzucił spojrzenie z albinosa na mięśniaka. "Lepiej by nie użył mnie w charakterze... Hmm, maczugi?", pomyślał nagle, za bardzo wychylając się do tyłu. Nie zastanawiając się nad obecną sytuacją rymsnął do tyłu i z krótkim okrzykiem na ustach walnął głową o podłogę. Jęcząc z bólu, powoli dźwignął się z pleców: Przed oczyma zawirowały mu gwiazdy. "Co ja tu robię?", pomyślał, zastanawiając się, co będzie dalej, skoro nie potrafi nawet usiedzieć w miejscu kilku minut, by nie uzyskać jakiegoś uszczerbku na ciele?
"Powinienem był pracować w fabryce czekolady ojca...", stwierdził w myślach.

Vozu - 2010-01-09, 19:16

Elf spojrzał zaniepokojony na niezdarnego studenta. Wprawdzie widział, że może się ruszać i nie doznał większego uszczerbku, ale choroba zawodowa i dobre wychowanie wzięły górę:
-Nic ci nie jest..?

Fergard - 2010-01-09, 19:57

-Nie... Nie sądzę... - Wymamrotał, ponownie siadając na krześle. "Czy aby na pewno?", zastanowił się w myślach, oglądając ręce i nogi. Nie, nie wyglądały na złamane/zwichnięte/skręcone/tu wpisz dowolną rzecz, jaka może przytrafić się kończynom. -Dzięki za troskę. Nazywam się Adeon, Adeon Falcontet.. - Wyciągnął rękę w kierunku elfa - albinosa, po raz kolejny przekrzywiając się na krześle. Tym razem jednak jakoś udało mu się nie upaść.
Vozu - 2010-01-09, 20:48

Albinos przeniósł kilka razy wzrok z twarzy człowieka na jego rękę. W końcu nieśmiało i delikatnie uścisnął wyciągniętą dłoń Falconeta.
-Raito-przełknął ślinę i spojrzał na Adeona swymi krwistoczerwonymi oczami, tak kłócącymi się z nazwiskiem które zaraz miał wypowiedzieć-Moonglance. Miło mi.
"Przeklęta etykieta."

Saemiel - 2010-01-10, 13:41

- Buzi sobie jeszcze dajcie... - Burknął w przestrzeń, po czym zaczął nerwowo tupać nogą ze zniecierpliwienia. Dziękował Aionowi, że długo z tym Siwkiem i niezgułą nie będzie musiał przebywać. Na egzaminie takie towarzystwo już raczej przeszkadzać nie będzie.
Do nogi dołączyły też palce które zaczęły rytmicznie walić w ścianę. Tylko gwizdania brakowało, ale pewnie jeśli czas oczekiwania mocno się przeciągnie to i tego nie zabraknie.

Reyned - 2010-01-10, 14:26

Czekaliście jeszcze trochę czasu, wreszcie jednak i do klasy wszedł wasz nauczyciel. Janek na jego widok wyszedł grzecznie przy wyjściu informując waszego nowego opiekuna
grzeczni byli, tylko ten tam chciał popsuć krzesło – skinął na, Adeon’a lecz odpowiedź była raczej żartem, co w łatwy sposób wszyscy zauważyli.
Sam nauczyciel skinął mu tylko głową i stanął przed biurkiem patrząc na was uważnie. Miał około metr osiemdziesiąt pięć wzrostu, czarne włosy spięte gumką opadały jak ogon gdzieś za szyję. Oprócz tego miał brązowe spodnie, czarną koszulę i rozpiętą brązową bluzę
Po pierwsze wybaczcie, ale nieco się zamotałem z rzeczami i musiałem uważnie przygotowywać, wczoraj jakiś niezdara zachlapał mi kawą mundur nauczycielski i stoję jak stoję. – Mówiąc to spojrzał na Adeon’a jakby próbował sobie go skojarzyć. – Cóż zacznijmy od początku, nie musicie się przedstawiać, i tak wiem jak się nazywacie. Osobiście zwę się Raegan Wind. Po pierwsze postanowiono wykorzystać problemy tegoroczne, aby oprócz grup wprowadzić system ćwiczeń praktycznych. Co to oznacza? Jeżeli wszyscy zdacie pan – szybko spojrzał w swoje notatki, po czym kontynuował – Kligo zostanie dowódcą waszej grupy, na samych misjach informacje będziecie mieli od oficerów. – Usiadł spokojnie na krześle i zaczął przeglądać kartki, po jego poprzednim poważnym, mimo iż nieco pokojowym tonie nawet najgłupszy wiedziałby, że to nie pora na pytania – Opinie postanowiłem odczytać na głos. Tak, więc… - Usiadł wygodniej, sięgnął pierwszą kartkę. Była dosyć gruba, od razu przeszedł do jej odczytywania. – Raito Moonglance. Klasa białej lilii. Elf. Nie ujawnił powodów przejścia do akademii, nie utrzymuje kontaktów z rodziną. Podejrzewane kompleksy psychologiczne z działaniami socjalnymi, najprawdopodobniej Introwertyk. Wykazał się skłonnościami sadystycznymi podczas treningu walki za pomocą PSI, odkrył sposób na wykorzystywanie energii do niszczenia organizmów przeciwników przy wykorzystaniu obu rąk. Mimo sadyzmu nie naraził swojej oceny z zachowania. – Raegan przeniósł swój wzrok na Raito – Witam, i proszę pamiętać o zażywaniu leków. – Odłożył kartkę i wziął następną. – Kligo Overdas, Cieszy się naprawdę zaskakującym poziomem sprawności fizycznej. Znany z umiejętności charyzmatycznych, niestety niewychowany. Podejrzany o homofobie z powodu skłonności znęcania się nad osobami rasy pięknej oraz pozostałych o wysokim poziomie urody, gdy ci są płci męskiej. Lista uwag… - na moment zapadło milczenie. Okazało się, że karta pana Kligo nie jest jedna, był to plik czterech stron. Po tym, gdy nauczyciel przeleciał wzrokiem wszystkie przyjrzał się Kligo z niedowierzaniem. – Pan mam nadzieję planuje zdać w tym roku…? Zresztą, nieważne, dalej... – Odłożył kratki i sięgnął po ostatnią. – Adeon Falcontet – Hershey. Snajper o wysokiej słabości, mimo całkiem dobrej kondycji ma niewiarygodnie słabą budowę. Zjawisko jednak nie zostało wyjaśnione, podejrzewany o zdolność wykorzystywania większego procenta możliwości mięśni od przeciętnego człowieka. Często chorował. Przeciętne wyniki. – Westchnął odkładając kartkę. Po wzroku dało się zauważyć, że nie jesteście dla niego za specjalni. – Dobrze, pierwsza część testu będzie pisemna, usiądźcie w pewnych odległościach. Macie jakieś pytania czy pozwolicie, że zaczniemy od razu?

Vozu - 2010-01-10, 14:37

Raito Moonglance
Przesiadł się dalej od pozostałych, uprzednio dając znać przeczącym ruchem głowy, że nie ma pytań.
"Sadysta? Ja tylko starałem się być efektywny..."
Nie podobała mu się opinia o Kligo. Bardzo nie podobała, współpraca z kimś takim może być-tu spojrzał na swoją gładką i białą skórę na dłoni-więcej niż trudna. Byleby przeżyć.
W jednym kawałku.

Saemiel - 2010-01-10, 14:51

Kligo Overdas
Gdy usłyszał o tym, że ma być przywódcą grupy, a w grupie mają znajdować się oni jego usta poruszyły się, ktoś kto umiał czytać z ruchu warg pomyślałby, że były to dwa słowa "Kur dwa", ale ze względu, ze Kligo z kurami nie miał za dużo do czynienia, a poza tym nie bardzo pasowało to do sytuacji. Dlatego taki ktoś zinterpretowałby to zgoła inaczej.
- Mam jedno pytanie, czy nie ma żadnej możliwości, żeby zmienić grupę? - Głos był dość neutralny, ale raczej łatwo dało się odczuć niechęć co do współtowarzyszy. Przy okazji wypowiedzi wstał (o ile siedział), na razie nie ruszał się nigdzie w celu maksymalnego oddalenia się od pozostałych.


Raegan Wind
Nauczyciel odparł dosyć szybko, również mówił raczej neutralnie - Możliwość taka zaistnieje gdy wasze wyniki z testu będą zbyt różnorodne. Ale jakoś się na to nie zapowiada. - zakończył stwierdzeniem.

Reyned - 2010-02-03, 16:04

Raegan podszedł do każdego z was i podał kartki białą stroną do was po czym wrócił na swoje miejsce i powiedział - jeżeli macie jakieś pytania to śmiało, jeżeli jednak nie macie żadnych po prostu odwrócicie kartkę na drugą stronę i zaczynamy

//jak wszyscy nie macie pytań to poodwracajcie kartki, wtedy postne pytania a odpowiedzi chcę mieć na PW ;] zniszczenie forum przez cal.pl nie zwolni was z lekcji! sprawdzian się odbędzie >]

Vozu - 2010-02-03, 16:08

Raito Moonglance
Bez słowa odwrócił kartkę i zabrał się do studiowania pytań. Było-nie było, z powodu dziwacznych towarzyszy nie miał zamiaru zawalać testu. Przynajmniej nie jeżeli potrafił odpowiedzieć...

Saemiel - 2010-02-05, 12:21

Kligo Overdas
Długowłosy po usłyszeniu tej odpowiedzi skwitował to tylko krótki "aha", po czym opadł ciężko na krzesło. Bardzo nieprzyjemne myśli krążyły po jego głowie, przy okazji zerkał na elfa. Mruknął do niego, ani to zbyt głośno, ani to zbyt cicho, chciał żeby słowa dotarły do uszu elfa, ale żeby nie dotarły do uszu egzaminatora.
- Lepiej żebyś powtarzał rok, dobrze ci radzę... - Po czym powolnym ruchem odwrócił z szelestem kartkę.

Fergard - 2010-02-12, 11:35

Adeon

Chłopak parsknął cicho. "No tak, czego mogłem się spodziewać po dwumetrowym kafarze na sterydach?", pomyślał nienawistnie, mierząc zimnym(wg Adeona) spojrzeniem czarnowłosego. Z kolei opinia o drugim towarzyszu była już zaskakująca. "Nie wygląda na sadystę. Skojarzyć go z jakąkolwiek przemocą? Cholera, to Biały!", pomyślał, przezornie cofając się zarówno od Kligo, jak i Moonglance'a. Zaklął pod nosem: Zaciął się kartką, po czym runął na podłogę, potykając się wcześniej o nogę krzesła. Ignorując rozbawione(Bądź litościwe) spojrzenie nauczyciela, usadowił się na krzesełku i zaczął studiować pytania. Wyciągnął ołówek, po czym na próbę stuknął nim o kartkę. Oczywiście, grafit ułamał się od razu. Widząc zaistniałą sytuację, wyciągnął z kieszeni długopis, po czym zaczął czekać na znak od nauczyciela.

Reyned - 2010-02-13, 10:23

odpowiedzi na pw, zaś w sesji piszecie że oddajecie kartkę nauczycielowi, post w sesji będzie informacją że wysłaliście PW na wypadek gdyby to nie doszło.
---------------------------------


Test kwalifikacji wojskowej

Poniższy tekst został stworzony w celu weryfikacji twoich sukcesów w nauce podczas akademii. Im lepszy wynik tym wyższe stanowisko może zostać dla ciebie przyznane. Pamiętaj także, że w związku z programem „idealizacji żołnierza” wynik zostanie przekształcony na pulę punktów, za pomocą, których będziesz tworzył swoje indywidualne wyposażenie broni głównej. Podczas testu możesz zadawać nauczycielowi pytania, pamiętaj jednak, że nie na wszystkie może on odpowiedzieć.
Oto jak będzie oceniany test
S – ranga za największą ilość punktów 45pkt
A – żołnierz ponad przeciętny 28pkt
B – przeciętny żołnierz 20pkt
C – żołnierz poniżej przeciętnej 11pkt
D – wiedza jest w pewnym stopniu za mała, poprawkę testu napiszesz w drugim terminie o ile zajdzie taka potrzeba 8pkt
E – wiedza stanowczo za mała, powtarzasz cały materiał rok dłużej 5pkt
F – utrzymanie tej rangi wycofuje cię do drugiej klasy akademii poniżej 5pkt
Nie przejmuj się, jeżeli dostaniesz z testu teoretycznego zbyt niską ilość punktów, wynik możesz uzupełnić dzięki testowi praktycznemu, który nastąpi później.

Pytania zamknięte (uwaga jedno z pytań posiada paradoks)

Czym jest akademia wojskowa Aimeiz? 3pkt.
a) Miejscem nauki dla nowych rekrutów
b) Poborową szkołą wojskową stworzoną w razie wojny
c) Akademią wojska zawodowego
d) [w tym miejscu możesz wpisać własną odpowiedź]

Jakie stanowiska bojowe wyróżniamy w akademii? 3pkt
a) Strzelec, Miecznik, Medyk
b) Czarna Róża, Biała Lilia, Błękitny Irys
c) Czerwona róża, Wodna lilia, Biały Irys

Czym zajmuje się pierwsza z klas? (Wedle kolejności z jednej z odpowiedzi do powyższego pytania) 3pkt
a) Są to ludzie pierwszej linii, zajmują się walką na froncie w wyniku wszelkich wojen i potyczek
b) W tej klasie znajdują się osoby korzystające z strzeleckiej broni palnej oraz osoby korzystające z broni białej na wypadek spotkania osoby odpornej na strzelecki rodzaj broni
c) Znajdują się tutaj Strzelcy, Miecznicy, Snajperzy i Szpiedzy

Czym zajmuje się druga z klas wymieniony kolejno w jednej z odpowiedzi do pytania 2? 3pkt
a) Są to osoby zajmujące się leczeniem rannych na wojnie
b) Są to użytkownicy psychokinetyki podczas misji
c) Jest to klasa osób korzystających z energii Eterycznej
d) Wszystkie poniższe punkty są błędne
e) Wszystkie powyższe punkty są prawidłowe
f) Punkty A i B są prawidłowe

Która z poniższych ras (nie licząc jednego wyjątku) nie posiada przedstawiciela w wojsku Aimeiz? 3pkt
a) Szare elfy
b) Ludzie
c) Elf
d) Pustynne elfy

Kim jest Aion? 10pkt
a) Bogiem i władcą planety
b) Człowiekiem, który dorównał bogu i zajął jego miejsce na Aimeiz
c) Szefem organizacji terrorystycznej ‘podróżnicy’

Zadania otwarte

Logika i dedukcja
Szyfr, 0pkt
Poniższy tekst jest zaszyfrowany alfabetem cyfrowym (gdzie A = 1 B = 2 itd.) oraz, każda cyfra jest podniesiona do potęgi drugiej po zaszyfrowaniu cyfry, znak Ę ma tą samą cyfrę, co E. Znak A ma tą samą cyfrę, co Ą, itd. Słowa oddziela „|”
Uwaga, litera S ma numer 29 a W 33, pozostałe rosną w stronę końca.


289 256 225 81 1225 841 1225 1156 | 841 1225 1156 36 324 | 841 121 169 324 361 1 | 841 81 25 | 1225 | 1 144 36 1 4 25 900 961 | 81 16 25 225 900 1156 9 225 25 49 256 | 144 25 9 1225 | 225 81 25 | 289 256 900 25 49 256 1089 1 225 25 49 256.

Dla rozwiązania zadania musisz rozszyfrować ten tekst: (pomoc jest zaszyfrowana powyżej)
4 18 16 7 1 | 4 16 | 1 9 14 5 9 35 | 35 16 29 30 1 13 1 | 35 1 14 11 15 9 5 1.



Sprawa wypadkowa 10pkt
Z takimi zadaniami możesz się spotkać w przyszłości, pamiętaj, że jako wojskowy możesz być wezwany do pomocy miejskiej policji.

Człowiek został zastrzelony w nieswoim biurze, po strzale umierający upadł pod szafę z tekami pełnymi dokumentów własną krwią na tekach numer 22 21 20 19 18 17 16 15 napisał „Grimwald” teczka numer 19 zniknęła. Pozostałe teczki były rozstawione nie w właściwy sposób.
Oto zarzuty przeciwko panu Grimwaldowi:
Zastrzelił pan człowieka w biurze, do którego jako jeden z dwóch osób posiadał pan klucz, bowiem dbał pan o bezpieczeństwo tego miejsca. Zastrzelił go pan a on upadł na półki, wywracając wszystkie teczki oprócz tych leżących na samym dnie, ponumerowanych od 15 do 22. Przewrócił pan jego ciało i poukładał zpowrotem, choć w niewłaściwej kolejności, rozrzucone teczki, oraz skradł teczkę numer 19. Na szczęście nie zauważył pan informacji od zabitego stworzonej własną jego krwią, przez co nie starł jej pan.

Czy Grimwald jest winny? Odpowiedź uzasadnij.

Vozu - 2010-02-13, 16:08

Raito Moonglance
Bez zbędnego zastanawiania się wypełnił kartkę po czym oddał ją nauczycielowi. Nie miał zamiaru godzinami roztrząsać możliwych wariantów interpretowania pytań i odpowiedzi.
Następnie usiadł spokojnie z zamkniętymi oczami.

Fergard - 2010-02-14, 19:53

Adeon

Chłopakowi szczęka opadła. "I ja mam na to wszystko odpowiedzieć?", pomyślał z przerażeniem, mimowolnie łapiąc kpiący uśmieszek nauczyciela. "Naszła mnie myśl... Odpowiadać racjonalnie czy politycznie?", zastanowił się, przyglądając się tępo pytaniu nr 6. Po dość długim myśleniu oddał kartkę. "Jak nic czeka mnie powtórka...", pomyślał, wpatrując się w ławkę.

Saemiel - 2010-02-15, 22:48

Kligo Overdas
Długowłosy wytarł ręce o spodnie i zabrał się do wypełniania testu. Choć chciał nie mógł się powstrzymać się od zerknięcia na elfika. Nieco go po prostu nosiło, takie coś, takie niewiadomo co, uszate chuchro, siwek jakiś i niby ma być w oddziale której ma być dowódcą? Bądź co bądź, może się uda jeszcze u dowództwa coś wskórać, nie musi mieć własnego oddziału, może go gdzie indziej przydzielą.
Chociaż... Z drugiej strony perspektywy nie były złe, znowu można takiemu elfowi włosy ubarwić, uszy przyciąć i wiele, wiele innych różnych rzeczy.
Kligo pomimo chmary różnorakich jakoś napisał test, ale po tym jak go oddał w zasadzie nie pamiętał co napisał. Ale skoro oddał, to znaczy coś powinno być napisane dobrze.

Reyned - 2010-02-16, 16:07

Raegan Wind

Gdy tylko nauczyciel dostał pierwszą pracę od razu zabierał się za jej sprawdzanie, chłonął tekst naprawdę szybko i zadawało się, że klucz do dopowiedzi posiada w myślach, wreszcie skończył sprawdzać i ostatni test, ustaną i przemówił – Bywało gorzej. – Rozpoczął – najpierw chciałbym podkreślić pytanie trzecie – ktoś z was mógł tedy i pojąć swój błąd po tych słowach, Raegan kontynuował – Nie wiem jak dokładnie przeglądaliście karty klas, podczas zapisywania do akademii, ale Szpiedzy znajdują się wśród błękitnych irysów! Prawidłowa była odpowiedź A oraz B, lecz A dawała tylko jeden punkt. – Gdy skończył analizę podpunktów przeszedł do tak przez was wyczekiwanych (bądź też nie) wyników -
Kligo Overdas 23punkty, ranga C. Raito Moonglance 27punktów, B- oraz Adeon 8punktów, niestety F. O ile pan Adeon nie zdobędzie, co najmniej B na praktycznym, będzie powtarzał dwa najbliższe lata. – Cały czas jego ton nie ulegał najdrobniejszym zmianom. – Możecie teraz zadać pytania, a jeśli ich nie macie idźcie na salę sportową, tam odbędzie się wasz kolejny test.

Vozu - 2010-02-16, 16:16

Raito Moonglance
Na moment delikatnie się skrzywił, było to lekkie wygięcie kącika ust, niedostrzegalne dla kogokolwiek, kto nie obserwował naprawdę bacznie. Wynik nie był zadowalający, ale w grę wchodziły inne kryteria niż zwykle.
"Cztery punkty.... cztery, cztery, cztery... ciekawe do ilu się to rozrośnie - znaczy, jako ile on to odbierze. W sumie, może lepiej będzie..."
Cicho wyszedł, dosłownie wyślizgnął się z pomieszczenia, kierując do wskazanej sali.

Saemiel - 2010-02-16, 18:19

Kligo Overdas
Zaś Kligo odetchnął z ulgą, teraz jako tako test mu poszedł, można by rzec, że wręcz nie najgorzej. No i chyba o dowodzeniu jakąś grupą nie będzie mowy, grupa z dwoma podwładnymi i jednym oficerem to mała grupa, ale jeden dowodzący i jeden podwładny to już chyba jakiekolwiek działania wyklucza. Bowiem z tego co zdążył zobaczyć, a dużo nie widział, to o B na teście praktycznym dla takiej fajtłapy to całkowita abstrakcja, pewnie też F dostanie.
Z części praktycznej miał nadzieje, że uda mu się dostać nawet S, chociaż to już była sfera marzeń, ale zamierzał się postarać, żeby zdystansować się od elfa. A to pewnie jednak będzie za mało, żeby mieć pewność o znacznych różnicach, no ale zawsze można trzymać się tego, że żadnej grupy przez Kligo dowodzonej nie będzie.
Ruszył do sali, już po drodze spinając swoje włosy, tak by nie przeszkadzały. Po drodze podskakiwał lekko dla rozluźnienia mięśni, bądź co bądź chwilkę siedział w miejscu praktycznie nieruchomo, co na pewno pozytywnie na pracę mięśni nie wpłynęło.

Fergard - 2010-02-16, 21:40

Przegrany

Adeon zacharczał tak, jakby się krztusił. Przez chwilę jeszcze żywił cichą nadzieję, że to może pomyłka i to może ten wielki kafar zebrał tą słabą notę, ale prawda była okrutna: Miał najmniej punktów. Musiał zdobyć B na egzaminie fizycznym, co przy jego szczęściu wydawało się niemożliwe. Pozostała mu więc już tylko jedna opcja: Zrzucenie winy na nauczyciela i jego niekompetencję. Ledwie jednak zdążył się podnieść, rymsnął jak długi na ławkę i prasnął szczęką o wygładzone drewno. Tak, podłoga była śliska. Mamrocząc coś na temat "niekompetentnych dyletantów" i "pieprzonych belfrów" udał się, powłócząc nogami za pozostałymi, trzymając się za nieco "obluzowaną" szczękę.
"Cholerny spisek...", pomyślał, potykając się o próg. Po kolejnym uderzeniu o podłogę darował sobie wygłaszanie jakichkolwiek uwag i - kuśtykając - ruszył za czarnowłosym, zastanawiając się, jak wiele osób zaangażowanych jest w ten cholerny system.

Reyned - 2010-02-18, 19:01

The way to the Iratama Wei.

Owy „cholerny system” miał zapewne wielką sieć członków. Tak. System nauczania to poważna machina pełna trybików i zębatek. Sala, na którą weszliście, według waszej wiedzy służyła tylko do organizowania apeli, była to, bowiem największa z dostępnych sal treningowych. Oprócz apeli rzecz jasna wpuszczano tutaj nauczycieli i uczniów wyższego rzędu, ale jak wiemy wy do nich nie należeliście, czy to z niemocy, czy to z braku zainteresowania takim stanowiskiem. Sala oprócz tego, że była obszerna, a jej ściany posiadały niemal u szczytu wielkie okna (teraz całe zasłonięte piaskiem), posiadała małą metalową budkę, po raz pierwszy przed wami otwartą. Siedział w niej człowiek, ubrany dosyć niewyszukanie i z nieuczesanymi włosami, które opadały mu aż na bark. Miejscem jego spoczynku było krzesło wewnątrz owej niewielkiej budki. Na wasz widok zdjął z uszu słuchawki, oraz zabrał nogi z lady na ziemię. Mruknął pod nosem coś w stylu „szlag by z tą pętlą”, na co Raegan odpowiedział tylko wrogim spojrzeniem. Ostatecznie jednak stanął niedaleko niego i przemówił – na test praktyczny musicie dobrać uzbrojenie, proście, o co wam tylko do głowy wpadnie, jak się nie możecie namyślić, szkolny zbrojmistrz wam pomoże, poznajcie Iratamę Wei. – po przedstawieniu wam człowieka za ladą poszedł gdzieś na drugi koniec sali i zaczął się rozgrzewać, Iratama przywitał was uśmiechem od niechcenia i rzekł
Co panowie proszą? Licznik jest następujący, dostaniecie do 4 bronie lekkie, jedna broń średnia ma wartość 2 broni lekkich, jedna broń ciężka to tak jak wzięcie 3 lekkich. Mam na składzie od sztyletów i mieczy, po rękawice psioniczne oraz karabiny ręczne. No, dobra, to nie ziemia, skład jest jednak ograniczony, ale nie mam ochoty tego wymieniać, gdybyście nie musieli mi tu zaliczać spokojnie bym sobie siedział w chałupie, więc nie narzekać.

Vozu - 2010-02-18, 19:33

Raito Moonglance
Elf zagryzł dolną wargę. Nie wiadomo, czego się można na teście spodziewać, a wybór był ograniczony; odpadało branie zbyt ciężkiego sprzętu, mobilność mogła być ważna... Z drugiej strony, kategoria osprzętu z którym był zaznajomiony odpowiednio była dość wąska...
Ostatecznie zdecydował się wybadać "sprzętowego" przed podjęciem konkretnej decyzji.
-Jakie konkretnie typy rękawic psionicznych, lekkich i średnich masz na stanie? Z charakterystyką, jeżeli można. To dość ważne...
I właśnie z powodu powagi sytuacji nie zamierzał się bez powodu spieszyć.


Na prośbę gracza szybkie załatwienie sprawy poprzez edycje.

- Hm? Nie chcesz rączek pokaleczyć? Pianista może? – Wymamrotał grzebiąc za sobą w jakiś szafkach, wreszcie zaczął wystawiać na ladę kolejne parki, tłumacząc je. Najpierw wziął w lewą rękawicę błękitną, specyficzna, nie sięgała do palców na końcach, miał trzy jasne elementy na wewnętrznej stronie dłoni, oraz w prawą rękę, zwykłe białe rękawice z kwadratowym urządzeniem na górnej ich części – Te błękitne to tzw. Gamble, działają dosyć sprzecznie przez złe rozmieszczenie, są lekkie a zasięg mają aż na 5metrów, niestety istnieje jedna trzecia szans, że nie zadziałają poprawnie, limit do 8kilogramów. Białe zaś cechują się szybkością, może mają zasięg tylko 2metrów, ale podczas użycia reagują natychmiastowo, limit 6kilogramów. Nie było okazji, aby nawaliły. – Po tej parce pokazał ci jeszcze podobne do białych, tylko czarne i z trójkątem zamiast kwadratu – BlackRiver to najpopularniejszy zestaw lekki, 3metry zasięgu, 7kilogramów limitu, plus zdolności posiadacza, dla ciebie dojdzie i metr i kilogram, jedna czwarta szans na zacięcie, lecz mam tylko sztukę. – gdy skończył pokazał ci kolejne cztery jedna przy drugiej, te były jednak średnio. Pierwsza błękitna sztuka z kołami od góry do końca, a koniec każdej sztuki średniej, to połowa dłoni naszego Raito. – 4Metry limitu, 10kilogramów wagi do udźwigu, pół sekundy spóźnienia, za to stabilne, nie nawalają. – Kolejne, białe rękawice z kołem w kształcie Urobosa, w którym pływała jakaś substancja na zewnątrz dłoni, oraz masa kabelków przepływających po całej rękawicy – sięgają 6 metrów, i nie tracą po drodze siły, w górę niestety tylko 3 metrów sięgniesz. Obciążenie przyjmą na spokojnie do 12kilo, w dodatku podłączenie dożylnie, więc możesz dodać coś od siebie, różnica taka, że korzystanie z tej sztuki nieco bardziej męczy, nieszczególnie o ile masz zamiar dzisiaj skończyć testy. Jak widać po kablach na zewnątrz, łatwo ją uszkodzić, mogę dać ci kładkę do przesłonięcia ich, lecz kładka to dodatkowe 2kg na rękę. – Trzecią sztukę stanowiły czerwone rękawice z kołem na wewnętrznej części dłoni – tutaj mamy do czynienia z typem zasięgowym, aż 12metrów, chociaż siła wyraźnie spada z czasem akcji. Udźwig jednak to marne 4kilo. – Ostania para, jaką przedstawił, miała metalową obudowę, były dosyć ciężkie, na dłoniach miały szponiaste zakończenia, zaś po obu stronach dłoni, widać było małe szklane szybki, przez które przepływała jakaś ciecz – a oto earth-shock, udźwig do 20Kg, zasięg jednak kończy się na 7metrach. Dodatkowo wzmacniają siłę uderzenia, i nie są w stanie pęknąć, no…nie licząc tej jednej sztuki, która pordzewiała, bo jakiś baran…eee…nieważne… - Skoro jeszcze zapomniałem wspomnieć, Iratama cały czas przemawiał głosem znudzonym i zaspanym, zdecydowanie nie chciał tutaj siedzieć.

Odpis
Czyli sprawa do najłatwiejszych nie należała...
Raito bez zastanowienia większego sięgnął po białą, lekką rękawicę i założył na lewą dłoń - szybkość bywa kluczem do sukcesu. Wybór kolejnej był znacznie cięższy, oczami wodził od błękitnych średnich do Ouroborosa.Ostatecznie wybrał te drugie, niespiesznie zaekwipował je na prawą rękę po czym sprawdził jak leżą. Zdawało się, że wszystko jak należy.
-To zdaje się "trzy"... Niech pan dorzuci jakiś lekki pistolet i będzie wszystko.
A teraz należało zastanowić się, jakie szanse realne na zdanie daje taki sprzęt.

Mg

Iratama sięgnął spod lady jakiegoś glocka i trzy magazynki, po czym puścił je przed Raito
- Dobra, następny do golenia, tylko szybko, bo nie chcę tutaj tracić nie wiadomo ile czasu.

Saemiel - 2010-02-18, 21:42

Kligo łaskawie poczekał aż elf skończy zamówienie. W zasadzie chciał go odepchnąć na bok, ale stwierdził, że jednak nie takiej broni potrzebuje. Ostatecznie postanowił wziąć coś w miarę uniwersalnego i bez żadnych zbędnych udziwnień.
Ostatecznie zaczekał aż elf skończy zamawiać w normalnym trybie, po czym dopiero przystąpił do swojego zamówienia.
- Dla mnie bagnet z ostrzem obosiecznym, standardowy M77 wraz z pochwą do niego. Do tego jakiś karabin automatyczny z mocną konstrukcją i ze wzmacnianą kolbą oraz oczywiście z tuleją, żeby była możliwość przymocowania bagnetu. Yyy... no i żeby to nie był jakiś stary szajs jak Tumwas czy coś takiego, żebym jakiegoś zacinającego się badziewia nie dostał, kaliber koło 8 milimetrów , albo trochę mniej. Hmm... Jakby był to w zasadzie Firespear 04 by się nadał. A, no i niech ma coś żebym w razie czego mógł sobie go przez plecy przewiesić. No i jeszcze rewolwer, najlepiej jakiegoś Magnusa kalibru 11 milimetrów, do tego kabura i kilka naboi na zapas. Jakaś sakwa na pas też by się w zasadzie przydała, w zasadzie coś w co można by włożyć zapasowe magazynki do karabinu.
Miał nadzieje, że coś takiego będzie na stanie no i miał też nadzieje, że broń będzie znajdować się w miarę dobrym stanie. Cały czas korciło go, żeby wziąć granatnik z jakimś pistoletem, ale wątpił czy coś tego typu będzie przydatne. W zasadzie chciał też brać celownik optyczny do karabinu, ale pewnie i tak tylko by przeszkadzał.

Fergard - 2010-03-01, 20:53

Adeon

Cierpliwie poczekał, aż mięśniak skończy zamawiać swoją broń, po czym podszedł do stoiska.
- Dla mnie jakiś karabin snajperski... Najlepszy byłby CheyTac Intervention. Prócz tego może jakiś obrzyn do walki na krótkie dystanse, ładowany breneką, jeśli można. To będzie chyba już trzy, tak? Do tego może jakiś nóż... Albo nie... - Wolał nie ryzykować skaleczeń, z jego szczęściem zapewne częstych. - Może... Może jakiś paralizator czy taser? Tak, to chyba będzie najlepsze... Oczywiście, do tego wszystkiego amunicja i ewentualnie pas do przewieszenia tego wszystkiego, amunicji znaczy się. - Po tych słowach Adeon odsunął się i zaczął czekać na swoją broń, strzelając palcami.

Reyned - 2010-03-02, 17:41

Samurai on the swing!
Iratama tylko zakręcił się na pięcie, po czym wyłożył na stół kolejno, bagnet, M77, i firespear, ten ostatni wyglądał na karabin nieprzeznaczony do przesadnych odległości, za to jego konstrukcja była silna i wytrzymała. – No, ale przepraszam, co do Magnusa…nie ma niestety na stanie – postawił przed tobą zwykły Mag6, - najwyżej to może załatwić sprawę. – Z magazynkami także nie było problemów, dostałeś po 3 do każdej broni, w tym speedloadery do Mag6, był to rewolwer popularny z tego powodu, iż od magnum różnił go sposób ładowania, speedloaders zdecydowanie były wygodniejsze niż wkładanie każdej kuli pojedynczo(łącznie byłeś teraz w posiadaniu 30kul do Mag6 120do firespira i M77)praktycznie całe zamówienie spełniono prawidłowo.

Następnie kolej przyszła na Adeona. Wyciągnięcie karabinu snajperskiego zabrało Iratamie chwilkę, broń jednak się znalazła i to całkiem zgodna z zamawianą przez Adeona. Z obrzynem nie było jednak tak prawidłowo, Wei bez słowa wzruszył ramionami i postawił obok snajperki ob3, czyli obrzyn o trzech lufach, dwóch standardowych i jedną mocniejszą pod nimi. Paralizator Iratama zaś wyciągnął spod krzesła chciał postawić go obok reszty zamówienia, ale wyślizgnął mu się z ręki i odbił od pierwszej napotkanej przeszkody, lądując milimetr przed butem Adeona – Wybacz…żyjesz? – Spytał jedną ręką przeczesując tył głowy, ostatecznie jednak po prostu odstawił na stół amunicję po 3 magazynki (w tym 23 kule do obrzyna, 42 do snajperki i 2 baterie do paralizatora, które prędko się nie wyczerpią)
- jak coś jeszcze to mówcie, jak nie to idźcie do nauczyciela na drugi koniec Sali.

Vozu - 2010-03-02, 18:41

Raito Moonglance
Poszedł do nauczyciela. Może krok był trochę nerwowy, ale tylko trochę. Nie przejmował się całym tym testem, był dla niego rzeczą obojętną, naprawdę.
A może jednak nie..?

Saemiel - 2010-03-05, 10:26

Kligo Overdas
Otrzymaną broń pochował gdzie trzeba, rewolwer poszedł do kabury, bagnet do pochwy, zaś karabin przewiesił przez plecy. W zasadzie bagnet najchętniej od razu nałożyłby na karabin, ale nie chciał trzymać karabinu cały czas w ręku, a nałożenie go gdy karabin jest przewieszony przez plecy byłoby dość głupie. Jeśli długowłosy chciałby sam siebie zranić to użyłby trochę bardziej finezyjnej metody. Zapasowe magazynki również powędrowały do miejsc gdzie miałby je pod ręką, nie zostały na stole.
Dopiero gdy to zrobił zauważył, że nawet nie sprawdził broni, ale już nie chciał się wygłupiać. Firespear nawet przy złym jego traktowaniu nie powinien się zaciąć, toteż do nauczyciela podszedł ze spokojnym sercem. Wcześniej tylko rozwiązał i jeszcze raz zawiązał sznurowadło, bo miał je chyba za luźno zawiązane, a głupio by było gdyby podczas testu wywalił się przez sznurówkę.

Fergard - 2010-03-06, 21:28

Adeon

Oczy chłopaka zaświeciły się. Trójlufowy obrzyn. Maestria, maestria wykonania, coś, czym będzie mógł zadać dużo bólu. Duużo... "Nie, spokój!", warknął sam na siebie. "Wdech, wydech, wdech, wydech... Uspokój się, Adeon, uspokój...", gadał sam do siebie, prowadząc aktywny monolog w zakamarkach swego pokrętnego umysłu. Błysnął oczyma raz jeszcze, przewiesił snajperkę przez plecy, a taser schował do kieszeni. Zakręcił obrzynem w dłoni i natychmiast tego pożałował: Trzy ciężkie lufy upadły na jego stopę. Kicając na drugiej, sprawnej nodze Adeon przeklinał pod nosem i łowił rozbawione(a może zażenowane) spojrzenia zebranych. Mamrocząc pod nosem teorie spiskowe, podszedł do Raegana, wciąż kuśtykając.

"Co ja tu, do cholery, robię?", pomyślał.

Reyned - 2010-03-16, 14:28

I’m still here. I’m not so easy to kill.

Po tym jak zebraliście się przy Raeganie chwila wydawała się wiecznością. Nauczyciel chwilowo was ignorując wyjął z wewnętrznej kieszeni bluzy rewolwer. Nie był to standardowy model, długością przypominał standardowy desert eagle, w odróżnieniu jednak od zwykłego rewolweru posiadał dwa bębenki w pewnej odległości od siebie. Broń rzecz jasna wydała się całkowicie nieporęczna, a przynajmniej na tak długo, aż Raegan pstryknięciem stworzył półprzeźroczystą fioletową wykałaczkę z niczego i wsadził ją sobie między zęby.
Zaraz po tym przyszedł do niego Iratama i stanął obok. Raegan powiedział:
- Czas na drugą część testu, przedtem chciałbym wam jednak nieco więcej o sobie powiedzieć. Wylądowałem w tej szkole, gdy uznano, że na polu bitwy jestem niebezpieczny dla obu stron walki. Nazywam się Raegan Wind, lecz moje wojskowe imię to eteryczny strzelec.
Wszystko stało się jasne, może na lekcjach nie mówiono wam o bohaterze wojennym takim jak „eteryczny strzelec” wiedzieliście jednak, że eter służy do tworzenia przedmiotów za pomocą energii z wnętrza człowieka, sposobów na powiększanie jej możliwości było mnóstwo, od wszczepów po medytacje, ich poziom skuteczności był jednak zawsze niepewny. – Pisaliście również test… - począł kontynuować Raegan. – „Która z poniższych ras (nie licząc jednego wyjątku) nie posiada przedstawiciela w wojsku Aimeiz?” Oczywiście było wiadomym, że to pustynne elfy. Nie wiem jak wiele się o nich nauczyliście na lekcjach, ale to rodowici mieszkańcy tej planety i w wojsku najprawdopodobniej zabijecie ich więcej niż potraficie zliczyć, no, chyba że na starciu będziecie mieli przewagę mniejszą od dwukrotnej. – Raegan bez słowa skinął głową do Iratamy. Ten zaś podciągnął rękaw prawej ręki i wyłączył jakieś urządzenie. Po chwili stopniowo jego kolor skóry przybrał brązową barwę. Z nieprzyjemnym uśmiechem wyjął z oczu soczewki. Jego oczy były puste, brakowało w niej jakiejkolwiek tęczówki a kolor źrenicy był raczej innym odcieniem pieli w porównaniu z białkiem ocznym. Ukłonił się wam i ponownie przedstawił – Irtamai Weterveilen, zdrajca Exilena – nic wam to nie mówiło, nie znaliście też powodu zdjęcia przez niego kamuflażu. Raegan nic już nie mówiąc uderzył dłonią wolnej ręki w podłogę, po czym podnosząc się utworzył eteryczną (jak sugerował kolor fioletowy) daikatanę, czyli dwuręczną odmianę katany, dał ją Iratamie, ten jednak bez trudu wziął ją w jedną rękę. – Ach, zapomniałbym. – Powiedział wreszcie Wind – Dodatkowa lekcja: Eteryczne przedmioty są fioletowe, energia wytworzona przez eter o kolorze czerwonym dekonstruuje, zaś ta o niebieskim, pomaga przy rekonstrukcji. Niestety niebieska energia eteryczna nie osiąga prawie żadnych skutków przy spotkaniu z ciałem organicznym. – Po tych słowach Iratama zaczął coś kreślić w powietrzu, po czym powiedział – Zadanie drugiej części testu: Przeżyć jak najdłużej, wasz wynik zostanie zsumowany i podzielony przez waszą ilość, to będzie właśnie suma punktów. Powodzenia.
Błysk.
I nastała ciemność.
Rozumieliście to, to było na lekcjach. Ktoś z dwójki nauczycieli zamknął was w sztucznym terytorium, świecie iluzji. Najlogiczniejszą odpowiedzią było: To sprawka Iratamy.
Jedynym wszechobecnym przy was w tym momencie jest ciemność. Chwilę bezpieczeństwa, możecie raczej wykorzystać na milczenie.

Saemiel - 2010-03-16, 15:18

Oczywiście był zaskoczony takim obrotem spraw, bo ostatnio jak podchodził do testu to wyglądał on inaczej. Ale przede wszystkim był wkurzony. Delikatnie mówiąc. Żeby on musiał dbać o to czy tamte powsinogi przeżyją, bo od tego zależy JEGO ocena?
Jednakże Kligo nie miał duszy filozofa, dlatego pomimo takich przeciwności odruchowo z miejsca przykucnął. Pomimo ciemności sięgnął po karabin, oparł go jak najwygodniej mógł praktycznie na ślepo, wyjął bagnet i nałożył go na karabin.
Przez ciemność nie widział kompletnie nic, ale miał powód by podejrzewać, że ze względu na taką formę testu wszyscy są razem. Dlatego szepnął przed siebie:
- Trzymamy się razem, od razu gotować się do walki.

Vozu - 2010-03-16, 15:34

Raito
"Ciemność, siostrzyczka ciemność..."
Wydawać by się mogło, że lepiej trafić nie mógł - z całej trójki był najlepiej obyty z brakiem światła, ale nie był pewien czy zobaczy coś w ciemności absolutnej - jeżeli taką ona była. W przeciwnym wypadku, atak nie powinien być tak niespodziewany jak dla reszty.
Uniósł dłonie wyżej, tak aby znajdowały się w okolicach klatki piersiowej: pistolet zostawił u boku, w jego wypadku ta broń nie była zbyt użyteczna, na samym początku lepiej się było zdać na psi. Jeżeli będzie miał okazję, może zrobić "kuzynowi" niejaką krzywdę.
Uśmiechnął się paskudnie na samą myśl, na szczęście "siostrzyczka" ukryła tę reakcję przed innymi.

Fergard - 2010-03-17, 16:16

Adeon

Los był taki paskudny dla Adeona, że ten mrugnął akurat wtedy, gdy zapadła ciemność. Jego pierwsza myśl była dość przerażająca dla swojej własnej osoby, co natychmiastowo zaakcentował:
- Oślepłem! - Wydarł się, wymachując rękoma na oślep. "Ja nie mogę być ślepy, do cholery jasnej! Ja jestem snajperem, do cholery jasnej!", pomyślał wzburzony, przerażony i zaskoczony zarazem, dobywając obrzyna jakimś nieznanym sposobem i wodząc nim dookoła. "Boże czy inna cholero, jaka tam siedzisz... Aionie najdroższy... Tylko daj znak, że wszystko gra, że wciąż widzę!", pomyślał sfrustrowany. Na razie ani Aion ani Bóg nie miał chyba czasu dla swojego gorliwego wyznawcy, bowiem ciemności wciąż pozostały nieprzeniknione dla jego oczu...

Vozu - 2010-03-17, 16:37

Raito
-Zewrzyj szczękę...-warknął elf. Te idiotyzmy były szczególnie irytujące w sytuacji w której się znaleźli. A niepowodzenie spowodowane jakimiś wrzaskami to ostatnie na co liczył-jak będziesz tak wrzeszczał, to go nie dopadniemy...

Reyned - 2010-03-19, 19:46

Adeon
Ciemność był nie przenikniona, słowa Raito doszły do ciebie niczym echo, które po woli cichnie „Zewrzyj szczękę...” Po chwili usłyszałeś nie do końca opanowany głos Raegana „Coś się stało Adeon!? Włączyłem holoprojektor dla lokacji treningowej, tak jak rok temu, nie mów, że nie widzisz? Chyba nie stanąłeś za blisko lamp podczas włączania? To niebezpieczne…coś wymyślimy, opanuj się…” w głosie tym było coraz mniej nadziei z każdym słowem, nie budził on raczej pewności, „Co możemy zaradzić?” Spytał po chwili Iratama „Twoje leki…magia elfów pustyni!” „To nielegalne, poza tym może uszkodzić jego organizm, będzie miał wzrok, ale i tak wyrzucą go z wojska! Albo podadzą mnie i jego pod sąd!” Rozmowa ta była łatwa do usłyszenia nawet, jeżeli ciemność potrafiła się stać tylko ciemniejsza. Po chwili Kilgo zniecierpliwionym głosem odparł „Może go odstrzelę, nie powiemy, że zmarł przypadkiem, nie wydam, iż rozważaliście użyć zakazanej alchemii, a wy wpiszecie mi, że zdałem…”

Kilgo, Raito
Przestrzeń wokół was powoli nabrała jasnoczerwonego koloru, bliskiego do fioletu. Po prostu zaobserwowaliście zniknięcie Adeona. „I jak? Zniknął wam już jeden towarzysz, jesteście pewni swego?” Rozbrzmiało dookoła w chwili, gdy pod wami otworzyło się wielkie oko, uważnie ilustrujące was z punktu podłogi, sytuacja zaczęła nabierać nieprzyjemnych obrotów w dosyć niespodziewanie szybkim tempie.

Vozu - 2010-03-19, 19:58

Raito
-Sz....-syknął krótko-panikował, lepiej żeście go zabrali niż narażali nas na strzały z jego strony-rzucił pogardliwie-jeżeli macie zamiar coś jeszcze roić, to róbcie...
Logika nakazywałaby sądzić, że rozdzielą także ich - albo zajmą się potęgowaniem konfliktowej sytuacji. Brutal cały czas łypał na niego nieprzyjemnie, więc dziwne, gdyby nie zostało to dostrzeżone.

Saemiel - 2010-03-22, 15:54

Kligo Overdas
W zasadzie to chyba przygotowywanie się normalne do testu, karabin trzymał dość luźno, w ogóle cały się rozluźnił. Ale rozluźnione było ciało, nie umysł, bądź co bądź nie był pewny jak jego propozycja zostanie rozważone. Jeśli będzie rozpatrzona negatywnie to mógł być pewnym, że nie zda, wszak nie zamierzał rzucać słów na wiatr. Jeśli znów propozycja zostanie przyjęta to S ma w kieszeni.
Elf na chwilę obecną zbytnio jego głowy nie zaprzątał. Dla Kliga po prostu stał obok i tyle w zasadzie.

Reyned - 2010-03-29, 18:11

Kilgo, Raito
Mrok po chwili się rozwiał a wy spostrzegliście że jesteście w pustym zniszczonym budynku, a oknem widać pustynię, a przed wami coś w rodzaju drogi.

--------
|====|
|=++=|
--------
--------
--oo---
------o
o------
----oo-
--o----
--------
|====|
|====|
-------

|====| - budynek
+ - osoby których położenie znacie, w tym wy
----- - pusty teren
O – kawałek murka

Pomiędzy każdą linią jest odstęp około 3m

Zła odpowiedź – usłyszeliście głos po czym udało wam się spostrzec radio pod lewą ścianą. – Tutaj Raegan, wasz towarzysz jest gdzieś na tym terenie, zastanawia mnie czy uda wam się go odnaleźć nim wyzeruje wam on wynik o jedną trzecią? – pytanie było proste, a sprzyjał mu błysk, podobny do błysku celownika odbijającego światło, którego źródło znajdowało się na dachu budynku naprzeciwko.


Adeon
Ciemność nie ustępowała, a rozmowa nagle zmieniła się w milczenie, po chwili otrzymałeś cios w tył głowy, mdlejąc.
Nie wiesz ile to zajęło przed twoim obudzeniem, dochodząc do siebie, powoli zaczynałeś dostrzegać kontury otoczenia, powoli, coraz wyraźniejsze. Słyszałeś o tym, wada uczniów eteru, niektórzy ślepcy zaczynali dostrzegać wszechobecną energię w postaci kontu osób, oraz przedmiotów fizycznych innych od tych, wokół których się znajdują. W pomieszczeniu nie ma żadnego człowieka, po lewej widzisz zamknięte drzwi, na środku stół z jakimiś papierami i butelkami, przy każdej ścianie porozrzucane, a czasami, choć rzadko, po prostu położne kartony. Twoje uzbrojenie zniknęło, a ręce są związane z tyłu, jakąś słabą liną lub taśmą.

Saemiel - 2010-03-30, 18:57

Kligo Overdas
Najprostszym określeniem co do nastroju Kliga po tym komunikacie było by dość popularne słowo, ale jak zwykle przy opisywaniu nastrojów Overdasa słowo to jest wulgarne. Dość powiedzieć, że momentalnie się spiął, odbezpieczył karabin i już w trakcie odbezpieczenia rozglądał się po polu manewrowym. Od razu wyrzucił sobie, że nie pomyślał o grantach, tutaj byłyby jak znalazł. Tak czy siak podbiegł pod najbliższy murek i schował się za nim. Gdy już za nim osiadł przypomniał sobie o elfie.
- Elfik, byś mi poprawił humor gdyby się okazało, że potrafisz wyczuć czy ktoś jest schowany za tymi murkami. Na prawdę czułbym się lepiej.

Vozu - 2010-04-02, 15:34

Raito Moonglance
Aż takich luksusów to nie ma-rzucił elf dołączając do Overdasa. Brutal czy nie, teraz nie było sensu się tym zajmować. Chociaż o naturze relacji między nimi elf nie zapomniał-Będzie trzeb zachować ostrożność i się przekradać-dorzucił spoglądając na rękawicę na lewej ręce. Mogło od niej wiele teraz zależeć...

Fergard - 2010-04-04, 18:20

Adeon

Chłopak zamrugał parę razy, jakby zaskoczony swoją pozycją i otoczeniem. "Co się właściwie stało...?", pomyślał, czując pulsujący ból głowy. W pierwszym odruchu miał ochotę wrzasnąć "Jest tu kto?" czy coś w ten deseń, szybko jednak powstrzymał się przed podobnymi uwagami. Biorąc pod uwagę swoje obecne położenie, nie był to najlepszy pomysł. Zaczął się rozglądać. Nawet gdyby udałoby mu się zerwać z okowów, wciąż był nieuzbrojony... Chyba że użyłby którejś z tych butelek. "No dobra, ale może najpierw się stąd spróbuję uwolnić. Jeżeli mi się nie uda... Cóż, ojciec powinien znaleźć dla mnie posadę w jego fabryce czekolady...", pomyślał, szarpiąc się z tym czymś, co unieruchamiało jego nadgarstki.

Vozu - 2010-04-09, 17:15

Raito
-Mamy dwie opcje...-powiedział "siwek" zerkając ostrożnie za murek-albo ja idę pierwszy, a ty mnie osłaniasz, albo na odwrót...
Lustrował otoczenie, bacznie wypatrując niebezpieczeństwa, jakiejkolwiek oznaki czyjejś obecności. Jeżeli już któryś z nich miał iść, to lepiej, żeby nie pakował się prosto w ręce wroga.
-To jak..?

Reyned - 2010-04-11, 10:45

Adeon
Ktoś, kto robił te więzy najwyraźniej w ogóle nie uważał na lekcjach, ich rozwiązanie było łatwiejsze niż zawiązanie sznurówek.

Raito, Kilgo
Mimo iż udało się wam przebiec za pierwszą osłonę, krótko po tym coś strzeliło trafiając w ziemię niedaleko. W tym miejscu została tylko kula i nieco prochu. Raito spostrzegł, że szkło na dachu przeciwległego budynku odbija się teraz pod innym kontem.

Vozu - 2010-04-13, 19:00

Raito
-Dziwne... coś się zmieniło na dachu, światło odbija się inaczej, niż wcześniej...

Fergard - 2010-04-25, 20:28

Adeon

Po wyzwoleniu się z więzów rozmasował nadgarstki, po czym rozejrzał się. Teraz przydałby się jego trójlufowy obrzyn albo chociaż taser. Z pewnym uczuciem lęku wziął dwie butelki, po czym jedną schował za pas, a drugą złapał jako swoją prowizoryczną, bardzo prowizoryczną broń. "Pozostaje mieć nadzieję, że nie wyskoczy mi tutaj jakiś wściekły mięśniak albo - nie daj losie - nauczyciel", pomyślał, odżegnując się kilka razy i ostrożnie wychodząc z pomieszczenia.

Saemiel - 2010-05-14, 14:15

Kligo Overdas

Cholera... - Długowłosy zaczął gorączkowy myśleć co dokładnie zrobić. Elf w tym czasie mówił. Gdy długouchy skończył chwile jeszcze milczał, ale w końcu zaczął się do niego odzywać.
Ty wyskocz za murek po mojej prawej - Mówił Kligo, który był oparty plecami o murek. - Ja będę strzelać w tamtym kierunku. Mów jak będziesz gotów... Albo lepiej pokaż. - Już miał zakończyć swój wywód gdy przypomniał sobie o ważnej sprawie.
- I gdzie to pieprzone światło na dachu dokładnie jest. Dokładnie. - Szczególny nacisk położył właśnie na ostatnie słowo. Co jak co, ale nie miał zamiaru szukać celu zwłaszcza, że nie wiadomo ile będzie mieć czasu na owo poszukiwanie celu.

Reyned - 2010-05-14, 15:28

Kilgo

światło znajduje się na dachu budynku na przeciwko, gdzieś blisko środka, wysunięte na tyle, aby było je wyraźnie widać.

Vozu - 2010-05-14, 15:51

Raito
Wyraźnie pokazał osiłkowi, że jest gotów i w chwilę wyskoczył zza osłony, kierując się w stronę kolejnego murku, aby użyć go jako osłony.

Reyned - 2010-05-18, 17:59

Adeon
Po otworzeniu drzwi i wyjściu z pomieszczenia dostrzegłeś kolejny pokój, gdzieś w oddali znajdowały się schody, w centrum zaś ogromne drzewo, a obok niego Iratama, z ręką położoną na korze pnia. Chwilę co prawda zajęło ci rozpoznanie że kontury należą do niego, nawet, jeżeli widziałeś wszystko oprócz kolorów, nawet kontury oczu.
Raegan mrugnął, i po chwili otoczyły cię kraty, szczelnie zamykające twoje przejście gdziekolwiek indziej, niż w tył.

Raito, Kilgo
Seria Kilgo w dach miała niezwykle celny skutek, już po chwili światło znikło, co innego zaś spotkało elfa.
Raito wybiegając za murek ujrzał wyłącznie siedzącego pod nim Raegana z bronią wymierzoną w jego kierunku.
Raegan powoli wstał celując w Raito i przyglądając się Kilgo. Gdy stanął na równej odległości między wami przemówił:
- Idioci…dwie deski oraz szyba na sznurkach wystarczą, aby was nabrać. To jest pustynia, jakim debilem byłby snajper celujący od samego początku. W dodatku spójrzcie! – Pluną na piasek niedaleko, tuż obok śladów po ostatnim strzale, były tam drobiny prochu i kula. – Aby z broni krótkiej pozostał ślad po strzale, odległość nie może być większa niż od około 3 do 4 cali, jak chcieliście ujrzeć coś takiego po strzale snajpera!? – Westchnął – no nic, czekam na wasz ruch. – Zaczął obserwować obydwu z wyraźnym skupieniem.

Vozu - 2010-05-18, 18:18

Raito
Skwitowałby to w sposób nieprzyjemny, ale nie miał na to ochoty. W czasie misji mieliby dosłownie sekundy na podjęcie decyzji, po niej byliby już martwi. I to miał zamiar zrobić - podjąć decyzję, a z nią walkę o życie.
Ugiął nogi w kolanach i skoczył z lewą ręką wyciągniętą ku twarzy Raegana. W tym samym czasie aktywował prawą rękawicę, starając się odepchnąć i możliwie uszkodzić lufę pistoletu nauczyciela - gdyby ją zmiażdżył, uniemożliwiając użycie, miałby jakieś szanse. Nie korzystał jeszcze z możliwości "dodawania od siebie". Jeszcze nie, ale kiedy uda się go dorwać...

Reyned - 2010-05-18, 18:41

Raito (odpis w nowym poście dla zachowania ogólnego poinformowania o nowej informacji)
Raegan nie mógł jednak oprzeć się przesadnie sile rękawicy, co nie zmienia faktu, że wiedział jak zareagować. Migiem odskoczył w bok, zabierając na około broń z strefy najsilniejszego oddziaływania, będąc przeto przez chwilę na ukos od twojej ręki oddał trzy strzał w twoją nogę, jeden trafił w stopę, drugi w kostkę a trzeci spudłował. Mimo wszystko twoje ruchy następowały w tym samym czasie, chociaż nie udało ci się przyłożyć dłoni do twarzy przeciwnika, zdążyłeś z radykalną prędkością przejechać dłonią po większość jego przedramienia i ramienia dłoni opadając na ziemię. Raegan odrzucając się w tył, zgubił broń i upadł na ziemię wręcz zaciskając z bólu oczy. Twoje metody były zdecydowanie brutalne.
- O to chodziło idźcie dalej, - powiedział sycząc z bólu.

Vozu - 2010-05-18, 18:58

Raito
Zajął się swoją raną, bolała, ale musiał to zignorować. Nigdy nie dostał tak poważnie.
Ah, gdyby to nie był test, gdyby to nie był nauczyciel! Mógłby sobie zrekompensować ból, odgrywając się na nim...
Potrząsnął głową i skupił się na ranach. Wyciągnął wszystkie kule, zabrudzenia i co tylko mógł, a potem zamknął je.
Kostka była w nie najlepszym stanie, poskładanie jej na szybko nie dawało najlepszych efektów. Wstał, bolała. Ale chodzić się dało, nawet tak bardzo nie utykał.
-Idziesz?-rzucił do Kligo. Chciał stąd odejść, żeby ten.... nauczyciel go nie kusił swoją obecnością, swoim bólem, swoim wrażliwym na cierpienie ciałem...

wszystko złożyło się w pełni prawidłowo, masz również wrażenie że ból który odczuwasz na swój sposób jest inny od zwykłego, ma w sobie coś o imitacji, raz go czujesz, a gdy się rozmyślisz, przestajesz. Mimo to jest nieco irytujący.

Saemiel - 2010-05-18, 20:03

O ile Raito może się powstrzymywał to Kligo taki opanowany nie był, najprawdopodobniej adrenalina przyćmiła mu umysł i niewiele myśląc podbiegł do Reagana i zasadził mu soczystego kopniaka w brzuch, typowe wojskowe obuwie które nosił na pewno wzmocniło przekaz który miał dostać Reagan.
- Inteligent się znalazł, cholera jasna. - Dopiero po tym podrapał się po głowie, grymas złości na twarzy szybko przerodził się w zdumienie, po czym na twarzy pojawiła się udawana obojętność.
Chwile jeszcze stał nad nauczycielem, nietrudno odgadnąć nad czym się zastanawiał. W końcu bez słowa poszedł dalej, chociaż nie dało się ukryć, że teraz nie był tak skupiony na zadaniu jak poprzednio.

Fergard - 2010-05-19, 20:23

Adeon(Jak zwykle spóźniony)

"Nie no, świetnie...", pomyślał, ściskając mocniej swoją butelkę. "Jak zwykle wszystko sprzymierza się przeciw mnie!", dodał, wycofując się jedyną możliwą drogą. Co mógł zrobić, zbrojny jedynie w dwie butelki przeciwko doświadczonemu nauczycielowi, zapewne uzbrojonemu w taki sposób, by podziurawić biedaka jak sito.
Z drugiej strony, to drzewo... Było interesujące. Kto wie, być może był to cel ich misji? Póki co skupiając się na znalezieniu jakiejś drogi ucieczki, zaczął myśleć o znalezieniu alternatywnej ścieżki wydostania się stąd...

Reyned - 2010-05-20, 15:07

Kilgo, Raito
Po ciosie od Kilgo Raegan skulił się, nie było jednak widać jego twarzy. Nie chciał chyba dać Kilgo zbytniej satysfakcji, bowiem nic nie powiedział.

Budynek, gdy do niego weszliście był całkiem pusty, jedynie w rogu na ziemi znajdowało się otwarte wejście do piwnic, z którego dobiegało dziwne, niebieskie światło.

Raegan

Gdy Kilgo odszedł, nauczyciel wyciągnął się wesoły w górę, szczerząc się do siebie.
- Aaaa, wiszę ci browca Wei. Chociaż…właściwie to prowadzisz to na tych zasadach głównie, dlatego że na tym polega twoja praca, więc właściwie nie muszę ci go stawiać…

Adeon
Gdy wychodziłeś z pomieszczenia ujrzałeś jeszcze jak Iratama, w pewnym momencie lekko się ucieszył, ale potem – nagle zirytował, uderzył wtedy palcem wskazującym w korę drzewa.

Kilgo, Raito
Po pewnej chwili, usłyszeliście mały wrzask, jak gdyby Raegan dopiero poczuł ból, jaki mu zadaliście, tylko tym razem – znacznie bardziej na serio. Nasuwa się wam stwierdzenie, iż to z powodu leków, jakie zastosował.

Adeon
W pokoju po powrocie nie dostrzegłeś żadnych zmian. Jednak po chwili, gdy wszedłeś nieco głębiej, zza pleców doszedł cię dźwięk zatrzaskiwania drzwi – byłeś teraz w pokoju, zamknięty z Kilgo.

Vozu - 2010-05-22, 13:47

Raito
Zbliżył się ostrożnie do wejścia, aby zbadać, dlaczego wydostaje się stamtąd światło, ale pozostawał gotowy do ewentualnego wycofania się, gdyby zdarzyło się coś nieprzewidzianego/niebezpiecznego.

Fergard - 2010-05-24, 18:16

Adeon(Ambushed mode on)

Zaskoczony tak niespodziewanym spotkaniem zamrugał parę razy, licząc zapewne na to, że Kligo okaże się być iluzją. Nic jednak na to nie wskazywało, tak więc chłopak zauważalnie przełknął ślinę, po czym schował butelkę za plecy, licząc na ułudną nadzieję, że mięśniak niczego nie zauważy. "Mam tylko nadzieję, że nie oprawił on tamtego elfa...", pomyślał nieźle zestrachany, nawiązując rozmowę:
- Oh, długo żeśmy się nie widzieli... - Oznajmił sztucznie, czekając na reakcję swojego - chcąc nie chcąc - partnera w misji.

Reyned - 2010-05-25, 15:22

Adeon
- Oj jak bardzo, będziesz miał mi to za złe, że to nasze ostatnie spotkanie? - spytał, nie ruszając się z miejsca

Raito
Z przejścia dochodzi jasne, przyjemne, niebieskie światło, jest jednak zbyt odległe aby zobaczyć jego źródło.

Fergard - 2010-05-30, 13:41

Adeon

Na plecy Falconteta wstąpiły ciarki. Po raz pierwszy zaczął się zastanawiać, z czego jest zrobiona jego "broń", której być może będzie musiał użyć. Zaczął bardzo powoli podchodzić do Kligo, przeklinając w duchu swoją głupotę: Ten mięśniak mógłby złamać go wpół jak zapałkę, a on jeszcze mu się podstawiał. Zaczął uważniej przyglądać się "przeciwnikowi", usiłując dopatrzeć się jakiegokolwiek uzbrojenia.
- A dasz mi czas do namysłu? - Zapytał panikarskim głosem.

Reyned - 2010-06-13, 18:22

R.I.P
13 Czerwiec 2010 19:28


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group